Arsenal - Everton 3:1
18 października 2008, Emirates Stadium


Mimo niezłej postawy i prowadzenia do pierwszej połowy, Everton nie zdołał wywieźć z Emirates nawet jednego punktu. Na plus można zapisać niezłą pierwszą połowę.

Mimo wszystko nie można być jednak kompletnie zdołowanym postawą The Toffees, którzy momentami (głównie w pierwszej połowie) stawiali dzielny opór jedenastce gospodarzy. Arsenal to dla nas najmniej wygodny rywal w Premiership, również nasza dotychczasowa forma nie pozwalała myśleć optymistycznie przed meczem.

Mecz rozpoczął się dla nas znakomicie. Już w 9. minucie płaskie dośrodkowanie Pienaara z lewej strony, na bramkę zamienił Osman. Dla Leona było to już trzecie trafienie w tym sezonie.

6. minut później powinno paść wyrównanie, ale sytuacji sam na sam z Howardem nie wykorzystał Holender van Persie. W odpowiedzi Everton wyprowadził szybką kontrę, ale tym razem dobry strzał z dystansu w wykonaniu Osmana zablokował Silvestre i piłka wyszła tylko na rzut rożny. Do końca pierwszej połowy gole nie padły, ale to Arsenal miał zdecydowanie więcej z gry i - trzeba uczciwie przyznać - przegrywał niezasłużenie.

W drugiej części gry mieliśmy niestety do czynienia z niefortunnym dla nas przebiegiem gry. Gospodarze od samego początku rzucili się do ataku i już 3. minuty po zmianie stron Tima Howarda pokonał francuski pomocnik Arsenalu - Samir Nasri, przymierzając dokładnie z okolic 20. metra.

Kolejne minuty to ogromna przewaga Arsenalu i praktycznie zero grania gości. Podopieczni Wengera zdecydowanie zasługiwali na zwycięstwo w tym meczu i udało im się wyjść na prowadzenie 20. minut przed zakończeniem pojedynku. Adebayor znalazł w polu karnym niepilnowanego Fabregasa i choć jego strzał zdołał jeszcze sparować Howard, to przy dobitce van Persiego był już bezradny. Na linii próbował jeszcze interweniować Baines, ale nie był tak skuteczny jak Clichy po drugiej stronie boiska, gdy udało mu się wybić z linii strzał Lescotta.

David Moyes w miarę szybko zareagował na niekorzystny rezultat i w przeciągu kilku minut wprowadził na boisko Louisa Sahę, Philla Neville`a i James`a Vaughana. Zmiennicy jednak nie potrafili stworzyć żadnej konkretnej sytuacji pod bramką Almunii.

Arsenal dobił nas jeszcze w 90. minucie, gdy nieźle spisującego się tego dnia Howarda pokonał wprowadzony w przerwie Theo Wallcott.

Na pochwały zasłużył również Marouane Fellaini, który rozegrał chyba swoje najlepsze spotkanie odkąd przybył do Evertonu. Belg, choć nie ustrzegł się kilku błędów, był bardzo pożyteczny w ofensywie (wygrał większość pojedynków główkowych), jak i zaliczył kilka ważnych odbiorów w defensywie. Gdyby wynik był dla nas dobry, to zapewne Fellaini zostałby graczem meczu.

Mimo, że nie zagraliśmy wcale najgorzej, to nie zdołaliśmy wywieźć punktu z Londynu i teraz będzie bardzo ciężko ugrać korzystny rezultat u siebie z mistrzem Anglii - Manchesterem United.




Almunia
Song
Toure (46')
Silvestre
Clichy
Eboue
Fabregas
Denilson
Nasri (83')
van Persie
Adebayor

Rezerwowi:
Fabiański
Diaby (83')
Gibbs
Hoyte
Ramsey
Vela
Walcott (46')
3:1

Statystyki:

Arsenal - vs - Everton

3 - Bramki - 1
11 - Strzały celne - 2
8 - Strzały niecelne - 4
6 - Zablokowane strzały - 1
7 - Rzuty rożne - 4
9 - Faule - 16
5 - Spalone - 5
2 - Żółte kartki - 4
0 - Czerwone kartki - 0
64% - Posiadanie piłki - 36%









Howard
(80') Hibbert
Jagielka
Lescott
Baines
Arteta
Rodwell
(74') Fellaini
Osman
Pienaar
(80') Yakubu

Rezerwowi:
Nash
Valente
Gosling
(80') Neville
Wallace
(74') Saha
(80') Vaughan

Strzelcy: 48' Nasri, 70' van Persie, 90' Walcott - 9' Osman
Żółte kartki: Adebayor, Clichy - Lescott, Pienaar, Hibbert, Osman
Widzów: 60,064
Sędzia: Peter Walton


«wstecz