Blackburn - Everton 0:0
4 marca 2009, Ewood Park


O meczu Blackburn - Everton można powiedzieć tyle, iż był. Do policzenia dobrych okazji na strzelenie gola spokojnie wystarczą palce jednej ręki, a najgroźniejsza sytuacja to poprzeczka... po dośrodkowaniu Rovers z rzutu wolnego.

David Moyes dokonał 3 zmian w porównaniu do spotkania z West Bromwich. Kontuzjowanego Tony'ego Hibberta w obronie zastąpił Joleon Lescott, natomiast za Marouane Fellainiego i Dana Goslinga wystąpili Leon Osman i powracający do zdrowia Jack Rodwell.

W pierwszej połowie to gospodarze prowadzili grę, jednak jedyna dwa celne strzały oddali gracze Evertonu. Jeden z nich był autorstwa Jo, któremu na nic zdało się dobre zwiedzenie obrońców, gdyż zamiast strzelić, właściwie podał do bramkarza.

Druga sytuacja powinna zakończyć się gole, gdy Phil Jagielka posłał niską piłkę w pole karne a tam do uderzenia doszedł Steven Pienaar. Reprezentant RPA uderzył mocno, jednak w sam środek bramki, tym samym ułatwiając interwencję broniącemu Brownowi.

Bezbarwne pierwsze 45 minut zakończyło się bezbramkowym remisem, choć mimo bardzo słabej gry, to Everton był bliższy wyjścia na prowadzenie. Druga połowa wcale nie przyniosła poprawy, widowisko nadal było bardzo słabe, a jedynie gospodarze wykazywali nieco więcej zaangażowania.

Rovers mieli 3 dość dobre okazje. Jedną z nich była wspomniana wcześniej poprzeczka po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, później minimalnie niecelnie uderzał Santa Cruz, a najlepszą sytuację zmarnował Roberts, który wyszedł w sytuacji sam na sam z Timem Howardem. Amerykanin zachował się jednak znakomicie i była to chyba jedyna akcja, w której musiał się czymś wykazać.

Everton nie miał wcale więcej szans na strzelenia gola. Dwukrotnie próbował Tim Cahill, jednak za pierwszym razem jego mocne uderzenie sprzed pola karnego leciało za bardzo w środek bramki, a potem doszedł do strzału głową, jednak kolokwialnie mówiąc nie miał 'z czego' uderzyć.

Najlepszą okazję miał Joleon Lescott, jednak znajdując się w bardzo trudnej sytuacji nie zdołał skierować piłki kilkanaście centymetrów niżej pod poprzeczkę.

Everton zagrał jedno z najgorszych spotkań w tym sezonie, a była to znakomita okazja do zbliżenia się do czwartej w tabeli Aston Villi. Za kilka dni czeka nas bój w FA Cup z Middlesbrough, więc David Moyes musi stanowczo przemówić do swoich podopiecznych, by przygoda z Pucharem Anglii nie zakończyła się dla nas na niedzielnym ćwierćfinale.




Brown
Ooijer
Samba
Nelsen
Givet (64')
Andrews
Grella (46')
Warnock
Santa Cruz
Roberts
Diouf (88')

Rezerwowi:
Bunn
Dunn
Treacy (88')
Tugay (46')
McCarthy
Mokoena (64')
Simpson
0:0

Statystyki:

Blackburn - vs - Everton

0 - Bramki - 0
1 - Strzały celne - 4
6 - Strzały niecelne - 3
3 - Zablokowane strzały - 2
2 - Rzuty rożne - 4
12 - Faule - 15
3 - Spalone - 5
1 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
50% - Posiadanie piłki - 50%









Howard
Jagielka
Yobo
Lescott
Baines
Osman
Neville
(71') Rodwell
Pienaar
Cahill
(78') Jo

Rezerwowi:
Nash
Jacobsen
Gosling
Castillo
van der Meyde
(78') Fellaini
(71') Saha

Żółta kartka: Givet
Widzów: 21,445
Sędzia: Alan Wiley


«wstecz