Everton - Middlesbrough 2:1
8 marca 2009, Goodison Park


Jedziemy na Wembley! Everton po pokonaniu Middlesbrough 2-1 awansował do półfinału FA Cup, który odbędzie się na londyńskim stadionie. Awans dla The Toffees zapewnili Marouane Fellaini i Louis Saha.

Belg pojawił się na boisku od początku za niemogącego grać dla Evertonu w Pucharze Anglii Jo, natomiast Francuz wszedł na drugie 45 minut gry. David Moyes wystawił więc niemal identyczny skład jak w meczu z Blackburn, gdzie The Toffees zagrali fatalnie.

Jeśli ktoś liczył, że chłodny prysznic ze środowego meczu, fakt gry przed własnymi kibicami czy też ranga spotkania spowodują poprawę w naszej grze, srogo się zawiódł. Od początku to broniący się przed spadkiem goście z Middlesbrough zdominowali środek pola.

Już na samym początku symptom niepewnej gry Tima Howarda. Amerykanin wybrał się pod boczną linię pola karnego i tak nieudolnie wybijał piłkę, że dośrodkowanie w szesnastkę w ostatniej chwili sprzed głowy rywala sprzątnął Lescott.

Everton miał 2 dobre okazje, gdy najpierw głową uderzał Fellaini, a potem gdy po rzucie rożnym w tej samej akcji strzelał Yobo. W obu przypadkach dobrze w bramce spisywał się Jones.

W 44 minucie kibice na Goodison Park całkowicie umilkli. Po wrzutce w pole karne do strzału głową doszedł Wheater i strzelił bramkę. Trudno powiedzieć, co w tej sytuacji zrobił Tim Howard. Piłka odbiła mu się od okolic łokcia, a później zagarnął ją już zza linii.

Goście schodzili więc na przerwę z zasłużonym jednak prowadzeniem. Moyes zareagował szybko i na drugą połowę za defensywnego pomocnika Rodwella puścił napastnika Louisa Sahę.

Everton zaczął drugie 45 minut z takim animuszem, którego dość dawno już nie widzieliśmy. Wystarczyło 5 minut by doprowadzić do wyrównania. Tim Cahill został przesunięty nieco do tyłu i rozgrywając piłkę w pomocy to on dośrodkował ją na głowę Fellainiego. Belg nie uderzył czysto, ale fatalne wyjście bramkarza ułatwiło mu zdobycie gola.

The Toffees złapali wiatr w żagle i po kolejnych 5 minutach było już 2-1. Dośrodkowanie Stevena Pienaara przeciął Saha, który znakomicie wyprzedził obrońcę i nie dał szans Jonesowi.

Everton nieco zwolnił, jednak szybko mógł przesądzić losy meczu. Rzut wolny z niespełna 20 metrów znakomicie wykonywał Leighton Baines, ale jego mocny strzał zatrzymał sie jedynie na poprzeczce.

Od 80 minuty oba zespoły wyraźnie opadły z sił, co skumulowało liczbą okazji z jednej i drugiej strony. Najlepszą miał Saha, który otrzymał znakomite podanie od Jagielki. Francuz znajdując się na linii 16 metra zamiast spokojnie przymierzyć lub nawet podciągnąć trochę do bramki, fatalnie przestrzelił.

Również Boro miało idealną okazję do zapewnienia powtórki tego ćwierćfinału. Po rzucie wolnym fatalnie interweniował Howard, który wypuścił piłkę wprost przed siebie, jednak w ostatniej chwili sprzed nóg napastnika Middlesbrough piłkę sprzątnął Lescott.

Bardzo słabe pierwsze 45 minut, dużo lepsza druga połowa i strasznie nerwowa końcówka. Ostatecznie to jednak Everton awansuje do półfinału FA Cup, gdzie na Wembley czekać na nas będzie Manchester United. Nasz ostatni triumf w Pucharze Anglii to 1995 rok, gdy w finale pokonaliśmy właśnie Czerwone Diabły. Tym razem staną nam one na drodze szczebel wcześniej.




Howard
Jagielka
Yobo
Lescott
Baines
Osman
Neville
Rodwell (46')
Pienaar (89')
Fellaini
Cahill

Rezerwowi:
Nash
Jacobsen
Wallace
Gosling (89')
Castillo
v.d. Meyde
Saha (46')
2:1

Statystyki:

Everton - vs - Middlesbrough

2 - Bramki - 1
5 - Strzały celne - 3
4 - Strzały niecelne - 2
5 - Zablokowane strzały - 5
8 - Rzuty rożne - 3
17 - Faule - 10
2 - Spalone - 2
0 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
55% - Posiadanie piłki - 45%









Jones
Hoyte
Huth
Wheater
Pogatetz
O'Neil
Arca
(72') Bates
Downing
Sanli
(68') Aliadiere

Rezerwowi:
Turnbull
Taylor
McMahon
(72') Johnson
Franks
(68') Emmes
Walker

Strzelcy: 50' Fellaini, 55' Saha - 44' Wheater
Widzów: 37,856
Sędzia: Mark Halsey


«wstecz