Chelsea - Everton 2:1
30 maja 2009, Wembley


W 128 finale FA Cup Everton nie sprostał londyńskiej Chelsea. Trzeci zespół Premier League w sezonie 2008/09 zasłużenie wygrał 2-1, choć gol Louisa Sahy zdobyty już w 25 sekundzie przejdzie do historii.

David Moyes dokonał jednej zmiany w porównaniu do ostatniego ligowego meczu z Fulham. Odpoczywający na Craven Cottage Marouane Fellaini zastąpił Jacka Rodwella. Jedynym wysuniętym napastnikiem był Louis Saha, a tradycyjnie wspierać go miał Tim Cahill, dla którego był to drugi finał po występie dla Millwall w 2004 roku.

Finał rozpoczął sie fenomenalnie dla Evertonu. Nie minęło 25 sekund, a The Toffees byli już na prowadzeniu. Z lewej strony w pole karne piłkę zacentrował Steven Pienaar, tam zgrał ją jeszcze Fellaini, a z 16 metra potężnie lewą nogą uderzył Saha.

Jak pokazały powtórki Pienaar w momencie podania Leightona Bainesa mógł być na minimalnym spalonym, jednak Howard Webb gola uznał. Tym samym jest to najszybciej zdobyta bramka w historii finałów FA Cup. Dotychczasowy rekord to 42 sekundy Włocha Roberto Di Matteo w 1997 roku(mecze na Wembley), oraz około 30 sekund Boba Chatta na stadionie Crystal Palace w 1895 roku.

Chelsea nie rzuciła się do gwałtownego ataku, ale konsekwentnie długo utrzymywała się przy piłce. Zagrożenie czyhało głównie z naszej prawej strony gdzie Tony Hibbert nie radził sobie z Florentem Maloudą. Anglik szybko złapał też żółtą kartkę nie nadążając za Francuzem.

W 21 minucie Malouda dostał dobrą piłkę od Franka Lamparda. Tym razem nie było przy nim Hibberta, którego asekurować starał się Leon Osman, jednak nie zablokował on centry pomocnika Chelsea. W polu karnym Joleona Lescotta wyprzedził Didier Drogba i strzałem głową nie dał szans Timowi Howardowi.

Londyńczycy w dalszym ciągu przeważali, jednak dobrych okazji nie stwarzali zbyt wielu. Raz groźnie sprzed pola karnego uderzał Lampard, a raz Hibbertowi uciekł Ashley Cole, jednak w obu przypadkach ich strzały mijały poprzeczkę bramki Howarda.

Pierwsza połowa skończyła się więc remisem. Everton szybko wyszedł na prowadzenie i właściwie był to jedyny strzał oddany przez zawodników The Toffees. Przewagę w posiadaniu piłki miała Chelsea, która wykorzystała swą jedną znakomitą okazję. David Moyes zareagował w przerwie zastępując Hibberta Larsem Jacobsenem.

W 60 minucie obronę Evertonu znakomitym prostopadłym podaniem wymanewrował Lampard, jednak Nicolas Anelka naciskany przez Lescotta przeniósł piłkę nad poprzeczką. 2 minuty później sprzed pola karnego uderzał Tim Cahill, jednak nie sprawił problemu Petrowi Cechowi.

W 67 minucie The Toffees, a właściwie Louis Saha miał okazję do powtórnego wpisania się na listę strzelców. Francuz doszedł do dobrej centry Leightona Bainesa, która była może odrobinę za niska i z niełatwej pozycji snajper Evertonu strzałem głową nieznacznie się pomylił.

Chelsea odpowiedziała 5 minut później. Przed polem karnym piłkę dostał Frank Lampard, spod nóg nie wybił mu jej Phil Neville, który nie chciał zahaczyć reprezentanta Anglii, co oznaczałoby dla niego wykluczenie z gry, gdyż wcześniej zarobił żółta kartkę. Mając przed sobą sporo wolnego miejsca Lampard uderzył w prawy górny róg Tima Howarda, który dotknął piłkę, ale nie zdołał skierować jej poza światło bramki.

Na 12 minut przed końcem mogło już być po meczu. Z 30 metrów potężnie uderzył Florent Malouda, futbolówka odbiła się od poprzeczki a następnie od murawy i najprawdopodobniej przekroczyła linię bramki. Sędzia liniowy pilnował linii zawodników Evertonu ustawionych przed szesnastką, więc nie mógł całkowicie prawidłowo ocenić tej sytuacji.

Wcześniej David Moyes posłał w bój młodego Jamesa Vaughana w miejsce strzelca gola Louisa Sahy. Potem Leona Osmana zastąpił jeszcze Dan Gosling, jednak obaj gracze nie wpłynęli znacząco na grę The Toffees.

Howard Webb podjął jeszcze jedną kontrowersyjną sytuację, gdy w polu karnym Evertonu przewrócił się Lampard. Co prawda był kontakt pomiędzy nim a Leightonem Bainesem, ale nie wydaje się, by to on spowodował upadek Anglika.

Chelsea umiejętnie broniła wyniku nie dopuszczając rywala pod swoją bramkę i starając się jak najdłużej rozgrywać piłkę. Jedną okazję miał jeszcze Tim Cahill, który znalazł trochę miejsca na 30-tym metrze, ale uderzył niecelnie.

Tak więc 128 finał FA Cup zakończył się zwycięstwem Chelsea, dla której jest to 5 takie trofeum, a więc pod tym względem zrównała się z Evertonem, który z kolei przegrał już swój 8 finał, nikt w historii nie przegrywał tak często.

The Toffees z Philem Nevillem na czele odebrali pamiątkowe medale, a następnie najważniejszy puchar powędrował w ręce kapitana Chelsea Johna Terry'ego. Sezon 2008/09 w angielskim futbolu został oficjalnie zakończony po tym rozgrywanym najpóźniej, bo 30 maja, finale FA Cup.

Naszym zawodnikom z pewnością należą się wielkie gratulacje za zajęcie 5 miejsca w lidze i dojście do ostatniego meczu w Pucharze Anglii, oraz za pokonanie po drodze Manchesteru United i Liverpoolu, czyli mistrza i wicemistrza kraju.




Cech
Bosingwa
Alex
Terry
A. Cole
Essien (61')
Mikel
Lampard
Malouda
Anelka
Drogba

Rezerwowi:
Hilario
Ivanovic
Di Santo
Kalou
Ballack (61')
Belletti
Mancienne
2:1

Statystyki:

Chelsea - vs - Everton

2 - Bramki - 1
4 - Strzały celne - 2
8 - Strzały niecelne - 4
3 - Zablokowane strzały - 0
5 - Rzuty rożne - 1
15 - Faule - 18
2 - Spalone - 3
2 - Żółte kartki - 3
0 - Czerwone kartki - 0
61% - Posiadanie piłki - 39%









Howard
(46') Hibbert
Yobo
Lescott
Baines
(82') Osman
Neville
Fellaini
Pienaar
Cahill
(77') Saha

Rezerwowi:
Nash
(46') Jacobsen
Castillo
(82') Gosling
Rodwell
(77') Vaughan
Baxter

Strzelcy: 21' Drogba, 72' Lampard - 1' Saha
Żółte kartki: Mikel, Lampard - Hibbert, Neville, Baines
Widzów: 89,391
Sędzia: Howard Webb


«wstecz