Everton - Liverpool 0:2
27 września 2008, Goodison Park


Everton doznał trzeciej kolejnej ligowej porażki na Goodison Park. Tym razem w Derbach Merseyside lepszy okazał się lokalny rywal, FC Liverpool.

The Toffees nie zagrali najgorszego spotkania, jednak daleko im od formy chociażby z poprzedniego sezonu. Dwie szybkie akcje i dwa gole Fernando Torresa w drugiej połowie podłamały zawodników Evertonu, który później tak naprawdę nie zagroził już specjalnie bramce Jose Reiny.

David Moyes zaskoczył kibiców już samym składem i na pewno nie było to zaskoczenie pozytywne. Na prawą obronę wystawił wracającego po kontuzji Tony'ego Hibberta a do pomocy przesunięty został Phil Neville. W poprzednich rozgrywkach ustawienie to w ogóle się nie sprawdzało.

Od samego początku przewagę osiągnęli przyjezdni, jednak to Everton mógł wyjść na prowadzenie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Mikela Artetę piłka dość niespodziewanie spadła pod nogi Tima Cahilla, jednak Australijczyk miał bardzo mało czasu i nie zdołał się odpowiednio złożyć do strzału.

W 28 minucie po dośrodkowaniu Joleona Lescotta piłkę z rąk wypuścił Reina. Sędzia dopatrzył się gdzieś faulu Maroune Fellainiego, jednak gol z tej akcji i tak nie padł, ponieważ Belg potężnym wolejem trafił w stojącego na linii Carraghera.

Ogólnie pierwsza połowa nie stała na najwyższym poziomie, dominowała walka w środku pola i spora ostrość w grze z obu stron, jak na Derby przystało. Widowisko było lepsze w drugiej części gry, ale bynajmniej nie dla kibiców Niebieskich.

W 59 minucie szybka akcje lewym skrzydłem, piłkę tuż sprzed końcowej linii w pole karne zagrywa Robbie Keane, gdzie Lescott musi sam poradzić sobie z dwójką rywali. Anglik ruszył do Dirka Kuyta, a niepilnowany Torres posłał piłkę do siatki.

Nie minęły 3 minuty a było już po meczu. Dość łatwo w nasze pole karne wszedł Kuyt, sytuację ratował jeszcze Jagielka, który ofiarnym wślizgiem wybił mu piłkę spod nóg, jednak zupełnie niepilnowany był Torres, który strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Howardowi.

Moyes zareagował szybko wprowadzając Louisa Sahę za bardzo słabego Hibberta. Jednak Liverpool w kolejnych kilku minutach strzelił jeszcze dwie bramki, choć obu sędzia nie uznał. W pierwszej akcji piłka wcześniej wyszła już poza końcową linię, a w drugiej faulowany był Lescott.

Po jednej z centr bliski strzelenia bramki kontaktowej był Fellaini, jednak zdołał on jedynie lekko musnąć piłkę i nie skierował jej do siatki.

W 80 minucie ostro w nogi Xabiego Alonso wszedł Tim Cahill, a nie całkiem udanie prowadzący ten mecz arbiter Mike Riley pokazał mu od razu czerwoną kartkę.

W samej końcówce najpierw bardzo groźny strzał Lescotta został zablokowany, następnie Saha po ładnej indywidualnej akcji potężnie uderzył tuż obok słupka.

Tak więc 208. Derby Merseyside zakończyły się zwycięstwem Liverpoolu, trzeba przyznać, że zasłużonym. The Toffees pokazali natomiast, że ciągle znajdują się w dołku i przespany okres transferowy, a co za tym idzie wąski skład, to zdecydowanie za mało na chociażby powtórzenie 5 miejsca na koniec poprzednich rozgrywek.




Howard
Hibbert (63')
Yobo
Jagielka
Lescott
Arteta
Neville
Fellaini
Osman
Cahill
Yakubu

Rezerwowi:
Nash
Baines
Valente
Rodwell
Castillo
Vaughan
Saha (63')
0:2

Statystyki:

Everton - vs - Liverpool

0 - Bramki - 2
0 - Strzały celne - 5
4 - Strzały niecelne - 5
2 - Zablokowane strzały - 5
7 - Rzuty rożne - 4
22 - Faule - 21
3 - Spalone - 1
3 - Żółte kartki - 3
1 - Czerwone kartki - 0
40% - Posiadanie piłki - 60%









Reina
Arbeloa
Carragher
Skrtel
Dossena
Kuyt
(86') Alonso
Gerrard
(67') Riera
Torres
(86') Keane

Rezerwowi:
Cavalieri
Hyypia
Agger
(67') Aurelio
(86') Pennant
(86') Lucas
Babel

Strzelcy: 59' Torres, 62' Torres
Żółte kartki: Fellaini, Yakubu, Neville - Alonso, Torres, Arbeloa
Czerwona kartka: 80' Cahill
Widzów: 39,574
Sędzia: Mike Riley


«wstecz