Stoke City - Everton 2:3
14 września 2008, Britannia Stadium


Gole Yakubu, Anichebe i Cahilla dały Evertonowi bardzo wymęczone zwycięstwo w bardzo emocjonującym spotkaniu ze Stoke City. Sam mecz miał dwie, bardzo różne odsłony.

Zwycięska bramka Tima Cahilla w drugiej połowie meczu dała The Toffees 3 punkty po niezwykle ciężkim i emocjonującym boju na Britannia Stadium.

David Moyes oddelegował do gry niemal całkiem 'nowy' Everton, gdyż szanse debiutu dostało dwóch świeżo zakupionych Segundo Castillo oraz Marouane Fellaini. Na dodatek niespodziewany powrót do pierwszego składu zaliczył Tim Cahill, który zmagał się z kontuzją stopy od marca.

W pierwszej fazie meczu żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać znaczącej przewagi, jednak to Stoke pierwsze groźnie zaatakowało. Ricardo Fuller otrzymał piłka po prawej stronie karnego skąd uderzył mocno po ziemi, jednak Tim Howard popisał się skuteczną interwencją.

Przez najbliższe minuty obraz gry się nie zmieniał. Obie drużyny nie potrafiły wykreować sobie dobrych szans strzeleckich i gra toczyła się głównie w środku pola.

Około 30 minuty gry Fellaini zdecydował się na potężne uderzenie zza pola karnego, jednak piłka trafiła z wielką siłą w jednego z obrońców gospodarzy i niestety wynik dalej nie ulegał zmianie.

Był to jakby sygnał do ataku dla Evertonu i od tego czasu The Toffees zaczęli naciskać coraz mocniej. Kilka minut później Yakubu uderzył z woleja, ale mocno przestrzelił. Jednak w 40 minucie już się nie pomylił.

Ze środkowej linii długą piłkę posłał Jagielka, Fellaini wygrał pojedynek główkowy i zgrał piłkę do Yakubu, chwilkę później piłkę przejął Arteta, który odegrał szybko do Tima Cahilla. Ten zaś mądrze wycofał piłkę do Yakubu, który ograł jednego obrońcę i lewą nogą posłał piłkę do siatki.

Tak więc Everton schodził do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. I zaledwie 5 minut po przerwie kibice w niebieskich koszulkach znów mogli wydać krzyk radości.

Na skraju pola karnego sfaulowany został Mikel Arteta. Hiszpan oczywiście również wziął się za wykonywanie rzutu wolnego, dośrodkował miękko w pole karne, gdzie zupełnie niekryty znalazł się Victor Anichebe. Nigeryjczyk lekko musnął piłkę głową, jednak to wystarczyło by zdobyć drugą bramkę w tym meczu.

Wydawało się, że 2 bramki przewagi na korzyść Evertonu w zupełności wystarczy by wywieźć z Britannia Stadium komplet, jednak Stoke nie złożyło broni.

Od tego momentu Stoke mocno naciskało na gości, a najwięcej problemów sprawiały drużynie Moyesa... rzuty z autu wykonywane przez Rory Delapa. I to właśnie dzięki niemu gospodarze doprowadzili do wyrównania.

W 54 minucie meczu mocny rzut z autu Delapa wypiąstkował Tim Howard, jednak zrobił to tak niefortunnie, że piłka wpadła wprost pod nogi Seyi Olofinjany, a ten mocną bombą ze środka pola karnego trafił do siatki.

Chwilę później wydawało się, że Stoke wyrównało za sprawą Ricardo Fullera, jednak sędzia odgwizdał faul na Josephie Yobo, a bramki w konsekwencji nie uznał. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Kolejnym świetnym wyrzutem zza bocznej linii popisał się Delap i w ogromnym zamieszaniu piłką do własnej siatki wpakował Phil Jagielka i w ten oto sposób Stoke doprowadziło do wyrównania. Sposób w jaki Jags strzelił samobója łudząco przypominał bramkę Victora Anichebe.

Od tego momentu do szaleńczych ataków przeszli The Toffees.

W jednym z nich długą piłkę w pole karne posłał Phil Neville, za którą ruszył Yakubu i Leon Court. Do futbolówki pierwszy dopadł piłkarz Stoke, jednak ewidentnie przyjął ją ręką w obrębie swojego pola karnego. Sędzia początkowo słusznie wskazał jedenastkę, jednak po rozmowie z asystentem liniowym zmienił decyzję i uznał iż do tego zagrania ręką doszło poza polem karnym. Z taką decyzją arbitra zupełnie nie zgadzał się David Moyes i po swoich protestach został odesłany na trybuny i usadowiony wśród kibiców Stoke.

Jednak sprawiedliwości stało się zadość i Tim Cahill w swoim stylu zdobył bramkę w 77 minucie po dośrodkowaniu Artety z rzutu rożnego.

Emocje jednak trwały do ostatniej sekundy spotkania, gdyż gospodarze za nic nie chcieli tego spotkania przegrać, jednak skomasowana obrona Evertonu tego popołudnia nie popełniła już żadnych błędów.

Sędzia zakończył spotkanie, a David Moyes uścisnął ręce kibicom Stoke siedzących obok niego i w ten oto sposób po niezwykle ciężkim meczu Everton wywozi z Britannia Stadium komplet punktów.

Za tydzień czeka nas kolejny wyjazd na boisko innego beniaminka Hull City. Wcześniej jednak pierwszy mecz pierwszej rundy Pucharu UEFA ze Standardem Liege na Goodison Park.




Sorensen
Griffin
Higginbotham
Faye (81')
Sonko
Cort
Delap
Olofinjana
Lawrence (86')
Kitson (81')
Fuller

Rezerwowi:
Shawcross
Wilkinson
Simonsen
Whelan
Tonge (81')
Cresswell (86')
Sidibe (81')
2:3

Statystyki:

Stoke City - vs - Everton

2 - Bramki - 3
3 - Strzały celne - 4
5 - Strzały niecelne - 3
7 - Zablokowane strzały - 7
6 - Rzuty rożne - 8
12 - Faule - 19
2 - Spalone - 2
2 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
44% - Posiadanie piłki - 56%









Howard
Neville
Yobo
Jagielka
Lescott
Arteta
Castillo
Fellaini
(81') Cahill
(90') Anichebe
Yakubu

Rezerwowi:
Nash
Baines
Valente
(81') Rodwell
Kissock
Baxter
(90') Vaughan

Strzelcy: 55' Olofinjana, 63' Jagielka (sam.) - 41' Yakubu, 51' Anichebe, 77' Cahill
Żółte kartki: Faye, Fuller - Arteta
Widzów: 27,415
Sędzia: Alan Wiley


«wstecz