Everton - Stoke City 3:1
14 marca 2009, Goodison Park


Jo, Lescott i Fellaini zapewnili Evertonowi komplet punktów w dzisiejszym pojedynku ze Stoke City, a samo spotkanie miało dwie odsłony.

W pierwszej połowie to drużyna gospodarzy grała zdecydowanie lepiej i w bardzo przekonującym stylu schodziła do szatni prowadząc różnicą dwóch goli. W drugiej części zaś obejrzeliśmy bardzo dobrą grę Stoke, w której to gościom udało zdobyć się gola i kilkukrotnie zagrozić bramce strzeżonej przez Tima Howarda.

Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie. Everton zaczął mądrze i ostrożnie szafował siłami, rozsądnie atakując bramkę strzeżoną przez Sorensena. Pierwszy gol dzisiejszego dnia padł w 18. minucie. Wypożyczony z Manchesteru City Jo, wykorzystał podanie Fellainiego, zabrał się z piłką w pole karne i zdobył swojego 3. gola w barwach The Toffees.

7. minut później było już 2:0 dla gospodarzy. Do dośrodkowania Osmana wyskoczył Cahill, jego strzał głową zdołał zbić Sorensen, jednak zrobił to na tyle niefortunnie, że piłka spadła prosto na nogę Lescotta i wpadła do siatki.

Od tego momentu Everton w pełni kontrolował przebieg gry i wydawało się, że gospodarze mają szansę wygrać te zawody różnicą większą niż 2 bramki. W pierwszej połowie świetną okazję miał jeszcze Osman, który ładnie wymanewrował obronę Stoke, ale jego strzał lewą nogą nie był dostatecznie precyzyjny.

Na drugą połowę wyszły dwa inne zespoły. Bardzo zmotywowane Stoke i nieco rozkojarzony Everton. Poprawa gry gości zaowocowała kontaktowym trafieniem autorstwa Shawcrossa. Gol dla Stoke padł po rzucie rożnym, ale można mieć trochę pretensji do Tima Howarda, który powinien interweniować nieco lepiej.

Wydawało się, że od tej chwili Stoke rzuci się do ataku, ale Everton mimo wszystko nadal kontrolował spotkanie i nie pozwalał gościom stworzyć sobie naprawdę stuprocentowych sytuacji. Jedynymi momentami, w których bywało gorąco pod bramką Howarda były stałe fragmenty gry i nieliczne strzały z dystansu, wszystkie niecelne.

Everton na dobre przebudził się w końcówce, kiedy to nasi piłkarze stworzyli sobie kilka dobrych okazji na podwyższenie stanu gry. Najpierw bliski zdobycia bramki był wprowadzony po przerwie Louis Saha, jednak minął się z piłką w powietrzu i ostatecznie nie oddał strzału. Francuz uczestniczył również w kolejnej akcji, kiedy to kiks Sorensena o mało co nie zakończył się trafieniem Jo. Na drodze Brazylijczyka stanął jednak obrońca gości. Im bliżej było zakończenia spotkania, tym więcej Everton miał bramkowych okazji, takich jak choćby spora liczba rzutów wolnych, czy też strzał Osmana z dystansu, którego nie potrafił dobić Pienaar.

Ostatecznie The Tofees przełamali linię obrony The Potters w doliczonym czasie gry. Długą piłkę od Bainesa wzorowo opanował 'odmieniony' Fellaini i po nodze obrońcy umieścił ją w bramce ustalając wynik na 3:1.

Podsumowując, Everton zagrał znakomitą pierwszą połowę i nieco gorszą drugą. Ogólnie możemy być jednak zadowoleni z gry swoich ulubieńców, pamiętając oczywiście o tym, że graliśmy tylko z beniaminkiem ze Stoke. Za tydzień czeka nas dużo cięższe zadanie, bowiem jedziemy na Fratton Park do Portsmouth, a tam nigdy nie gra nam się dobrze.




Howard
Jagielka
Yobo
Lescott
Baines
Osman
Neville
Cahill (46')
Pienaar
Fellaini
Jo (85')

Rezerwowi:
Nash
Jacobsen
Wallace
Gosling
Castillo
Rodwell (85')
Saha (46')
3:1

Statystyki:

Everton - vs - Stoke

3 - Bramki - 1
8 - Strzały celne - 2
4 - Strzały niecelne - 5
6 - Zablokowane strzały - 4
4 - Rzuty rożne - 9
7 - Faule - 14
1 - Spalone - 2
0 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
64% - Posiadanie piłki - 36%









Sorensen
Wilkinson
Shawcross
Diagne-Faye
Higginbotham
Diao
(80') Lawrence
(68') Delap
Whelan
Beattie
(53') Sidibe

Rezerwowi:
Simonsen
Pugh
Sonko
(68') Etherington
Faye
(80') Camara
(53') Fuller

Strzelcy: 18' Jo, 25' Lescott, 90' Fellaini - 52' Shawcross
Żółta kartka: Lawrence
Widzów: 36,396
Sędzia: Andre Marriner


«wstecz