Everton - Sunderland 3:0
28 grudnia 2008, Goodison Park


Dwa gole Mikela Artety i premierowe trafienie Dana Goslinga dały Evertonowi dopiero drugie w tym sezonie zwycięstwo na Goodison Park. Tym razem Sunderland uniknął pogromu, ale i tak wróci z wynikiem 0-3.

David Moyes dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do meczu sprzed 2 dni z Middlesbrough. Leon Osman pojawił się w pierwszym składzie za Dana Goslinga. Nadal wykurować nie zdążył się Louis Saha, jednak paradoksalnie odkąd brakuje nam napastników zdobywamy regularnie punkty.

Mecz nie mógł się rozpocząć lepiej. Już w 10 minucie za sprawą Mikela Artety prowadziliśmy 1-0. Hiszpan podszedł do rzutu wolnego z około 25 metrów i prostym podbiciem posłał potężne uderzenie na bramkę Martona Fulopa. Golkiper gości był ustawiony pod słońce i można mieć do niego niejakie zastrzeżenia o puszczonego gola, gdyż piłka leciała przynajmniej 1.5 metra od wewnętrznej części słupka.

Dobre okazje do podwyższenia wyniku mieli Tim Cahill i Marouane Fellaini. Belg mógł skorzystać z nieporozumienia między obrońcą a bramkarzem, jednak ten sam defensor w porę zdołał zagarnąć piłkę sprzed nosa Fellainiego, który miał pustą bramkę. Australijczyk natomiast o centymetry pomylił się strzelając głową z 5 metrów.

Wynik podwyższył jednak Arteta. Hiszpan wykonywał rzut wolny z drugiej strony pola karnego, tym razem strzelił źle, prosto w mur. Szybko dobił jednak z woleja, a rykoszet od nóg Collinsa zmylił bramkarza i piłka znalazła się w siatce. Ostatecznie FA przypisała bramkę jako samobójcze trafienie defensora Czarnych Kotów.

Po przerwie widowisko zdecydowanie straciło na jakości. Everton ładnie utrzymywał się przy piłce, jednak nie stwarzał zagrożenia pod bramką Sunderlandu, który to co jakiś czas dochodził do sytuacji strzeleckich. Najlepszą miał wprowadzony po przerwie Carlos Edwards, ale bardzo dobrze spisał się Tim Howard.

Dopiero w 72 minucie Mikel Arteta miał okazję do skompletowania hat-tricka, jednak uderzył niecelnie z wolnego. Wreszcie w 83 minucie bramkę zdobył Dan Gosling, który dopiero co debiutował w lidze, a który pojawił się na boisku za bezbarwnego Osmana. Piłkę na 5-tym metrze wyłożył mu Joleon Lescott i tylko formalnością było wpakowanie jej do siatki. Jak pokazała powtórka Gosling był na minimalnym spalonym, jednak sędzia boczny tego nie dostrzegł.

Everton miał jeszcze 2 okazje do podwyższenia wyniku. Najpierw na strzał z 35 metrów zdecydował się Phil Neville, a jego uderzenie o centymetry minęło okienko bramki Fulopa. Sam na sam z bramkarzem Sunderlandu znalazł się też Steven Pienaar, jednak golkiper intuicyjnie wybronił jego strzał.

Mówiąc wprost było to dość przeciętne widowisko, jednak Everton mimo braku napastników zaprezentował wysoką skuteczność i zanotował dopiero drugie zwycięstwo na Goodison Park, więc mecz trzeba ocenić jak najbardziej pozytywnie.

Cieszy na pewno bramka młodego Goslinga, oraz czwarte pod rząd czyste konto zachowane przez Tima Howarda. W przeciągu 3 dni zdobyliśmy 6 punktów zbliżając się do czołówki. Teraz czeka nas dwutygodniowa przerwa od ligowych zmagać, jednak już w najbliższy weekend wyjazd do Macclesfield na mecz 3 rundy FA Cup.




Howard
Hibbert
Jagielka
Lescott
Baines
Arteta
Fellaini (77')
Neville
Osman (69')
Pienaar
Cahill (86')

Rezerwowi:
Nash
Gosling (69')
Rodwell
van der Meyde
Kissock
Jutkiewicz (86')
Anichebe (77')
3:0

Statystyki:

Everton - vs - Sunderland

3 - Bramki - 0
4 - Strzały celne - 2
6 - Strzały niecelne - 4
5 - Zablokowane strzały - 4
8 - Rzuty rożne - 2
9 - Faule - 10
3 - Spalone - 2
1 - Żółte kartki - 4
0 - Czerwone kartki - 0
58% - Posiadanie piłki - 42%









Fulop
Whitehead
Nosworthy
Collins
Bardsley
(46') Malbranque
(75') Tainio
Richardson
Murphy
(75') Cisse
Jones

Rezerwowi:
Colgan
Colback
Henderson
(46') Edwards
Prica
(75') Healy
(75') Yorke

Strzelcy: 10' Arteta, 27' Collins-sam., 83' Gosling
Żółte kartki: Jagielka - Malbranque, Bardsley, Tainio, Whitehead
Widzów: 39,146
Sędzia: Rob Styles


«wstecz