Bolton - Everton 3:2
25 października 2009, Reebok Stadium


Mimo, iż Evertonowi udało się odrobić dwubramkową stratę, mimo iż Niebiescy byli bliscy zdobycia zwycięskiego gola, to szkolne błędy w obronie powodują, że z Reebok Stadium wyjeżdżamy bez punktów.

Problemy z kontuzjami po raz kolejny spowodowały, że David Moyes nie miał zbyt wielu możliwości w skleceniu pierwszego składu. Do drużyny, która skompromitowała się w Lizbonie dołączyli Johnny Heitinga i Lucas Neil, wypadli zaś z niej z nowymi urazami Yakubu i Bilialetdinow.

Przy obecnej sytuacji kadrowej i ostatnich nie najlepszych wynikach Evertonu, ciężko było o optymizm związany z trudnym wyjazdem na Reebok Stadium.

Boiskowa rzeczywistość szybko potwierdziła te obawy. Po niespełna pół godzinie gry The Blues przegrywali już 0:2, po bramkach Chung-Yong Lee i Gary'ego Cahill'a.

Oba gole padły po fatalnych błędach obrony, która dzisiejszego dnia miała wyjątkowe problemy z koncentracją i trzymaniem krycia.

W pierwszym wypadku Tony'emu Hibbertowi nie udało się przeciąć dośrodkowania Sama Rickettsa, zaś jego partnerzy nie zrobili nic, aby przeszkodzić Koreańczykowi Lee w wykończeniu akcji.

Everton próbował atakować, ale jedynym piłkarzem The Toffees, któremu piłka NIE przeszkadzała był Louis Saha.

Zamiast wyrównania, w 26 minucie Everton stracił drugą bramkę. Tym razem po stałym fragmencie gry, dośrodkowanie Taylora wykorzystał, oczywiście niekryty, Gary Cahill.

Wiele zapowiadało na powtórkę pogromu z Lizbony, jednak geniusz Louisa Sahy pozwolił uwierzyć, że ten mecz niekoniecznie musiał zakończyć naszą porażką. Francuz po indywidualnej akcji zdecydował się na przepiękny strzał spoza pola karnego prosto w okienko bramki Boltonu, zdobywając swojego ósmego gola w tym sezonie, czyli już w październiku poprawiając osiągnięcie z poprzednich rozgrywek, w których mógł się cieszyć z siedmiu trafień.

Na drugą połowę The Blues wyszli z oczywistym zamiarem doprowadzenia do remisu, co udało się w 56 minucie, bo równie znakomitym golu Marouane'a Fellainiego, który także strzałem z dystansu nie dał szans bramkarzowi Jaaskelainenowi.

Kibice mogli mieć nadzieję, że teraz inicjatywę przejmą podopieczni Moyesa, którzy będą dążyć do zdobycia zwycięskiego gola.

Dążenie, owszem było, ale efekt zupełnie odwrotny. 4 minuty przed końcem ostatniego gola w tym ciekawym meczu zdobył wprowadzony kilkanaście minut wcześniej Ivan Klasnić. Asystę zalicza "oczywiście" po raz kolejny defensywa Evertonu, która nie zrobiła zbyt wiele, aby przeszkodzić Chorwatowi w oddaniu strzału.

Kolejny mecz już za dwa dni, w Pucharze Ligi z Tottenhamem. Później w sobotnie popołudnie przyjdzie nam się zmierzyć z równie ciężkim przeciwnikiem - Aston Villą.

Aby dopełnić czarę goryczy, należy wspomnieć o kolejnej kontuzji - w 80 minucie z urazem zszedł Johnny Heitinga, którego zastąpił Seamus Coleman.




Jaaskelainen
Samuel
G. Cahill
Knight
Ricketts
Muamba
Taylor
Gardner (64')
Cohen
Lee (88')
K. Davies

Rezerwowi:
Al Habsi
Robinson
Steinsson
Basham (88')
O'Brien
M. Davies
Klasnic (64')
3:2

Statystyki:

Bolton - vs - Everton

3 - Bramki - 2
5 - Strzały celne - 5
5 - Strzały niecelne - 7
3 - Zablokowane strzały - 6
4 - Rzuty rożne - 4
15 - Faule - 16
2 - Spalone - 2
3 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
42% - Posiadanie piłki - 58%









Howard
Hibbert
(80') Heitinga
Distin
Neill
Gosling
Fellaini
Rodwell
T. Cahill
Saha
Jo

Rezerwowi:
Nash
(80') Coleman
Duffy
Wallace
Akpan
Agard
Baxter

Strzelcy: 16' Lee, 27' G. Cahill, 86' Klasnic - 32' Saha, 55' Fellaini
Żółte kartki: Samuel, G. Cahill, K. Davies - Fellaini
Widzów: 21,547
Sędzia: Phil Dowd


«wstecz