Burnley - Everton 1:0
23 sierpnia 2009, Turf Moor


W sezonie 1990/91 Everton doznał 3 porażek w 3 pierwszych spotkaniach. Rozgrywki 2009/10 The Toffees zaczęli od 2 porażek, więc najgorzej od 19 lat. Tym razem Everton uległ na wyjeździe beniaminkowi z Burnley.

Jedyną bramkę spotkania strzelił w 34 minucie Wade Elliott technicznym strzałem pokonując Tima Howarda przy bardzo biernej postawie pilnującego go Phila Neville'a. Losy meczu mógł odmienić Louis Saha, jednak Francuz spudłował rzut karny.

David Moyes wystawił identyczną jedenastkę jak w czwartkowym meczu z Sigmą Ołomuniec. Po raz kolejny poza meczową 18-tką znalazł się będący już jedną nogą w Manchesterze City Joleon Lescott.

Gospodarze z Burnley powinni prowadzić 2-0 już po pierwszych 3 minutach, jednak dwukrotnie okazje zmarnował Martin Paterson. Najpierw trafił w poprzeczkę już w 38 sekundzie, a potem piłka nieznacznie minęła słupek bramki Tima Howarda.

Po pierwszym kwadransie kontrolę nad wydarzeniami na boisku niemal całkowicie przejął Everton, ale nie przekładało się to na klarowne sytuacje. Dwukrotnie strzałów z dystansu próbował Jack Rodwell, jednak oba uderzenia zostały zablokowane.

Młody Anglik strzelał również głową po rzucie rożnym, jednak znakomicie w bramce spisał się Brian Jensen. Kiedy wydawało się, że The Toffees w końcu dopną swego, zabójczą akcję przeprowadzili gospodarze.

Na 14-tym metrze piłkę otrzymał Elliott i technicznym strzałem w długi róg nie dał szans Timowi Howardowi. Pilnujący pomocnika Burnley Phil Neville jedynie przyglądał się całej akcji nie próbując nawet zaatakować rywala.

Everton zaczął drugą połowę od znacznej przewagi w posiadaniu piłki, jednak gospodarze skutecznie blokowali uderzenia Sahy, Cahilla, czy Pienaara. Burnley starało się przesądzić losy meczu, lecz Howard w instynktowny sposób wybronił niezły strzał Chrisa McCanna zmierzający za kołnierz Amerykanina.

W 75 minucie na szarżę w pole karne zdecydował się Tony Hibbert. Anglik wypuścił piłkę przed obrońcę i upadł na murawę. Phil Dowd nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny, choć powtórki pokazały, że jedenastka była naciągana. Gospodarze nie zostali jednak poszkodowani, gdyż Saha posłał piłkę centymetry obok słupka.

The Toffees próbowali dalej i coraz intensywnej, a sporo ożywienia wniósł do gry Brazylijczyk Jo. Potężnie z 20 metrów uderzał Saha, jednak znów obok słupka.

W samej końcówce daleko z bramki wyszedł Jansen, a wykorzystać to chciał Rodwell oddając strzał z 30 metrów, jednak swojego bramkarza dobrze asekurowali obrońcy.

Everton miał zdecydowaną przewagę, gospodarze po strzeleniu bramki skupili się głównie na obronie, a że potrafią to robić, udowodnili kilka dni wcześniej ogrywając mistrza kraju Manchester United.

Everton zanotował więc najgorszy start od 1990 roku. The Toffees zamykają ligową tabelę, a sytuacja zaczyna przypominać tę z sezonu 2005/06, gdy niemal połowę rozgrywek spędziliśmy w strefie spadkowej. W środku tygodnia czeka nas teraz rewanż z Sigmą, a następnie na Goodison Park zawita Wigan. David Moyes po prostu musi wzmocnić zespół.




Jensen
Mears
Carlisle
Bikey
Jordan
Alexander
Elliott
McCann
Blake (84')
Patterson (79')
Fletcher (86')

Rezerwowi:
Penny
Kalvenes
McDonald
Gudjonsson
Thompson (86')
Guerrero (84')
Eagles (79')
1:0

Statystyki:

Burnley - vs - Everton

1 - Bramki - 0
3 - Strzały celne - 1
7 - Strzały niecelne - 11
3 - Zablokowane strzały - 13
3 - Rzuty rożne - 7
13 - Faule - 13
2 - Spalone - 1
1 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
39% - Posiadanie piłki - 61%









Howard
Hibbert
Yobo
Neville
Baines
Osman
(65') Fellaini
Rodwell
Pienaar
Cahill
Saha

Rezerwowi:
Nash
Duffy
Wallace
Gosling
Baxter
Vaughan
(65') Jo

Strzelcy: 34' Elliott
Żółte kartki: Elliott
Widzów: 19,983
Sędzia: Phil Dowd


«wstecz