Arsenal - Everton 2:1
1 lutego 2011, The Emirates Stadium


Po słabym meczu Everton uległ na The Emirates Stadium Arsenalowi 1-2. The Toffees prowadzili do przerwy, ale proste błędy w drugiej połowie nie pozwoliły na jakąkolwiek zdobycz punktową.

David Moyes postawił na identyczną jedenastkę, jaka zremisowała w weekend pucharowe starcie z Chelsea. Z rozgrywek o mistrzostwo Azji wrócił już Tim Cahill, ale Australijczyk nie został wzięty pod uwagę przy ustalaniu składu.

Pierwszy kwadrans rozgrywany był pod dyktando Niebieskich, lecz bez efektów w postaci klarownych sytuacji pod bramką Wojciecha Szczęsnego. Potem obudzili się Kanonierzy, ale najpierw Cesc Fabregas po koronkowej akcji strzelił niecelnie, a potem uderzenie Theo Walcotta nogami wybronił Tim Howard.

W 24 minucie padł gol, o którym trudno nawet powiedzieć by był kontrowersyjny. Po solowej akcji Seamus Coleman podał za linię obrony do Louisa Sahy, a ten nie zastanawiając się długo strzałem w długi róg posłał piłkę do siatki. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ponad metrowy spalony Francuza. Zanim Saha otrzymał piłkę w znaczący sposób kierunek jej lotu zmienił Laurent Kościelny i chyba dlatego liniowy nie podniósł chorągiewki. Sędzia Lee Mason konsultował się ze swoim pomocnikiem ostatecznie uznając bramkę.

Przed końcem pierwszej połowy Everton miał jeszcze jedną dobrą okazję. Dinijar Bilaletdinow z ostrego kąta strzelił wprost w interweniującego polskiego bramkarza, a dobitkę Mikela Artety do bramki pozbawionej golkipera zablokowali jednak defensorzy.

The Toffees cofnęli się po przerwie i coraz rzadziej gościli pod bramką gospodarzy. Ci nie stwarzali natomiast wielkiego zagrożenia pod bramką Tima Howarda. Jednak w 70 minucie poważny błąd defensywy wykorzystał wprowadzony Andriej Arszawin. Nieatakowany na 30 metrze Fabregas posłał znakomitą 'podcinkę' do wbiegającego w pole karne Rosjanina, po drodze Jack Rodwell nie zdołał wybić piłki, która jedynie otarła mu się o czubek głowy, a skrzydłowy Arsenalu spokojnie pokonał Howarda.

5 minut później Amerykanin we wspaniałym stylu wyciągnął niemal z okienka strzał Robina van Persiego z rzutu wolnego. W kontynuacji tej akcji po rzucie rożnym Kościelnego nie upilnował Rodwell, a Francuz z 5 metrów nie miał problemów z posłaniem piłki do siatki.

Everton nie potrafił odpowiedzieć na te dwa ciosy, a wprowadzeni Osman, Anichebe czy Jagielka nie zrobili różnicy i po przeciętnym spotkaniu Arsenal zatrzymał komplet punktów. Abstrahując od wielkich kontrowersji przy bramce Louisa Sahy, The Toffees mając prowadzenie, dwoma błędami zaprzepaścili wszystko. Teraz na Goodison Park zawita Blackpool i w przypadku braku zwycięstwa sytuacja znów stanie się nieciekawa.




Szczęsny
Sagna
Kościelny
Djourou
Clichy
Fabregas
Rosicky (62')
Walcott
Song (46')
Wilshere (68')
Van Persie

Rezerwowi:
Almunia
Eboue
Gibbs
Diaby (46')
Arszawin (62')
Chamakh
Bendtner (68')
2:1

Statystyki:

Arsenal - vs - Everton

2 - Bramki - 1
10 - Strzały celne - 4
9 - Strzały niecelne - 0
5 - Rzuty rożne - 7
12 - Faule - 14
1 - Spalone - 2
3 - Żółte kartki - 5
0 - Czerwone kartki - 0
55% - Posiadanie piłki - 45%










Howard
(78') Neville
Heitinga
Distin
Baines
(78') Coleman
Fellaini
Rodwell
Arteta
(65') Bilaletdinow
Saha

Rezerwowi:
Mucha
(78') Jagielka
(65') Osman
Gueye
(78') Anichebe
Beckford
Baxter

Strzelcy: 70' Arszawin, 76' Kościelny - 24' Saha
Żółte kartki: Rosicky, Wilshere, van Persie - Arteta, Osman, Rodwell, Distin, Howard
Widzów: 60,014
Sędzia: Lee Mason


«wstecz