Birmingham - Everton 0:2
2 października 2010, St Andrew's Stadium


W 1994 roku Everton zanotował pierwsze ligowe zwycięstwo dopiero w 13 kolejce. 16 lat później The Toffees zanotowali najgorszy od tamtego czasu początek sezonu. Fatalna seria trwała jednak o połowę krócej, podopieczni Davida Moyesa wygrali po raz pierwszy w 7 kolejce pokonując 2-0 Birmingham.

Szkocki menadżer dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do wyjazdowego meczu z Fulham. Kontuzjowanego Stevena Pienaara zastąpił Leon Osman. Było to tym większe zaskoczenie, ponieważ po raz kolejny szansy gry nie otrzymał Dinijar Bilaletdinow, który był jedynym zdrowym skrzydłowym w kadrze, a mimo to przegrał rywalizację z Colemanem i Osmanem. Jak się później okazało, tym razem była to słuszna decyzja Moyesa.

Od początku lepiej piłką operowali The Toffees, jednak nie przekładało się to na klarowne sytuacje. Do kilku dośrodkowań doszedł Tim Cahill, ale nie mógł się wstrzelić w bramkę Bena Fostera. Byłego bramkarza Manchesteru United technicznym strzałem pokonał Yakubu, lecz na drodze piłki do siatki stanął jeszcze Liam Ridgewell i wybił ją tuż sprzed linii.

Birmingham przeprowadziło pierwszą groźną akcję po niespełna 30 minutach. Zła interwencja Sylvaina Distina sprokurowała okazję dla Camerona Jerome'a. Napastnik City znalazł się tylko przed Timem Howardem, ale jego strzał z powietrza minął bramkę. Przed przerwą uderzenia próbował jeszcze Osman, ale również spudłował.

Po przeciętnych pierwszych 45 minutach, druga połowa również nie stała na najwyższym poziomie. Mającym ogromne problemy ze skutecznością The Toffees z pomocą przyszli rywale. W 54 minucie po centrze wzdłuż bramki Osmana, piłkę do własnej siatki wpakował starający się ją wybić Roger Johnson.

Birmingham musiało odrabiać straty, ale miało ogromne problemy ze stwarzaniem sobie okazji. Strzału przewrotką próbował weteran Lee Bowyer, ale zabrakło mu sporo do celu. W 80 minucie David Moyes dał ewidentny znak, że zamierza bronić rezultatu, zdejmując Yakubu i wprowadzając Johna Heitingę.

Pozbawiony napastnika Everton zagrał jednak do końca i w ostatnich sekundach za sprawą Tima Cahilla zdobył bramkę. Australijczykowi piłkę jak na talerzu wyłożył Leighton Baines. The Toffees zagrali przeciętne spotkanie ale odnieśli zasłużone zwycięstwo, gdyż gospodarze nie oddali choćby jednego celnego strzału na bramkę Tima Howarda. Oby była to zapowiedź lepszych czasów dla Niebieskich. Po przerwie reprezentacyjnej czeka nas święto na Goodison Park i 214 Derby Merseyside.




Foster
Carr
Johnson
Ridgewell
Dann
Bowyer
Larsson
Ferguson
Fahey (70')
Hleb
Jerome (80')

Rezerwowi:
Taylor
Murphy
Jiranek
Marcos Madera
Phillips
Derbyshire (80')
Zigic (70')
0:2

Statystyki:

Birmingham - vs - Everton

0 - Bramki - 2
0 - Strzały celne - 3
3 - Strzały niecelne - 5
3 - Zablokowane strzały - 5
6 - Rzuty rożne - 5
5 - Faule - 11
4 - Spalone - 2
0 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
50% - Posiadanie piłki - 50%









Howard
Neville
Jagielka
Distin
Baines
(86') Coleman
Fellaini
Arteta
Osman
Cahill
(79') Yakubu

Rezerwowi:
Mucha
Barkley
Hibbert
(79') Heitinga
(86') Bilaletdinow
Gueye
Beckford

Strzelcy: 54' Johnson-sam., 90' Cahill
Widzów: 23,138
Sędzia: Phil Dowd


«wstecz