Everton - Bolton 1:1
10 listopada 2010, Goodison Park


Everton nie przegrał siódmego kolejnego spotkania, ale cóż z tego, skoro The Toffees zmarnowali tuzin znakomitych sytuacji, dali sobie strzelić bramkę i dopiero w doliczonym czasie uratowali jedynie punkt w starciu z Boltonem.

David Moyes dokonał kilku roszad w składzie. Po kontuzji do gry wrócił Marouane Fellaini, który zastąpił Johna Heitingę. Na skrzydle w miejsce Seamusa Colemana pojawił się Dinijar Bilaletdinow, a z przodu za Yakubu wybiegł Louis Saha.

Na początku zrobiło się groźnie pod bramką Tima Howarda, gdy w dobrej sytuacji znalazł się Johan Elmander, ale ofiarny wślizg Sylvaina Distina w ostatniej chwili zapobiegł zagrożeniu. Z drugiej strony strzału z woleja próbował Bilaletdinow, ale uderzył niecelnie.

Potem nastąpił koncert zmarnowanych okazji. Najpierw Saha po wyprowadzeniu w pole obrońców strzelił wprost w Jaaskelainena, Bilaletdinow godzinę zbierał się do strzału by piłka została mu w końcu wybita, kolejne 2 strzały Sahy zostały wybite tuż sprzed bramkowej linii przez obrońców, a Fellaini z 6 metrów uderzył pod sam dach trybun na Goodison Park.

Na początku drugiej części gry Kłusaki stworzyły zagrożenie po rzutach rożnych, raz interweniować musiał Howard, a za drugim razem wyręczyła go poprzeczka. Everton kontynuował natomiast popis nieskuteczności. Gościom sprzyjało też nieco szczęścia, gdyż niefortunna interwencja Gary'ego Cahilla po centrze Leightona Bainesa mogła zakończyć się samobójem, lecz piłka przeleciała centymetry nad poprzeczką.

David Moyes zmienił słabo prezentującego się Bilaletdinowa wpuszczając Colemana, który od razu szarpnął parę razy na skrzydle. W Boltonie pojawił się natomiast Klasnić, który w 79 minucie dał przyjezdnym prowadzenie. Fatalna strata Phila Jagielki zapoczątkowała kontrę Kłusaków, którą Chorwat wykończył celnym strzałem po asyście Matthew Taylora.

Natychmiast po stracie gola na murawie pojawili się Beckford i Yakubu w miejsce Sahy i Neville'a. Bolton grał jednak mądrze nie dopuszczając do większego zagrożenia pod swoją bramką. Ponadto The Toffees stracili Marouane Fellainiego. Pomocnik Evertoonu był faulowany przez Paula Robinsona, a następnie z premedytacją obiema nogami poturbował swojego rywala. Debilizm czystej postaci w wykonaniu Belga.

Gdy upłynął już doliczony czas u wielu kibiców upadła pewnie jakakolwiek nadzieja. Jednak pod końcową linią piłkę rywalowi odebrał Baines, podał do Beckforda, który dobrze zastawił się w polu karnym i z jego narożnika przepięknym strzałem pod poprzeczkę w długi róg zdobył swojego pierwszego gola w Premier League.

Everton w ostatnich sekundach wydarł Boltonowi punkt, choć wcześniej powinien prowadzić już różnicą 3-4 goli. Wystarczy jednak powiedzieć, że w tym sezonie była to dopiero druga bramka strzelona przez napastnika, by od razu znaleźć przyczynę kolejnego występu bez kompletu punktów, który był jak na wyciągnięcie ręki. Już w weekend na Goodison Park zawita Arsenal i z taką skutecznością ciężko liczyć na dobry rezultat.




Howard
Neville (81')
Jagielka
Distin
Baines
Bilaletdinow (66')
Fellaini
Arteta
Pienaar
Cahill
Saha (81')

Rezerwowi:
Mucha
Hibbert
Coleman (66')
Rodwell
Beckford (81')
Baxter
Yakubu (81')
1:1

Statystyki:

Everton - vs - Bolton

1 - Bramki - 1
6 - Strzały celne - 3
11 - Strzały niecelne - 4
9 - Zablokowane strzały - 4
15 - Rzuty rożne - 10
10 - Faule - 12
2 - Spalone - 2
0 - Żółte kartki - 2
1 - Czerwone kartki - 0
64% - Posiadanie piłki - 36%









Jaaskelainen
(59') Steinsson
Robinson
G. Cahill
Knight
Muamba
Taylor
Holden
Lee
(61') Elmander
Davies

Rezerwowi:
Bogdan
(59') Ricketts
Petrov
Davies
(61') Klasnic
Moreno
Blake

Strzelcy: 90' Beckford - 79' Klasnic
Żółte kartki: Steinsson, Knight
Czerwona kartka: 86' Fellaini
Widzów: 31,808
Sędzia: Phil Dowd


«wstecz