Bolton - Everton 2:0
13 lutego 2011, Reebok Stadium


Bez najmniejszych problemów Bolton odniósł zwycięstwo nad słabym Evertonem, który praktycznie bez walki oddał mecz na Reebok Stadium.

David Moyes z konieczności dokonał dwóch zmian. Bez kontuzjowanych Jacka Rodwella i przede wszystkim Louisa Sahy sprawnie działająca w meczu z Blackpool maszynka całkowicie się zacięła. Tim Cahill zdecydowanie nie jest w takiej formie jak przed wyjazdem na Puchar Azji, a Victor Anichebe kolejny raz zawodzi na całej linii występując jako jedyny napastnik.

Gospodarze rozpoczęli znakomicie. W 10 minucie po błędzie w przyjęciu piłki, rywala faulował Anichebe. Po centrze spod bocznej linii do strzału głową doszedł Gary Cahill, piłki odbiła się jeszcze od ramienia Johna Heitingi i wpadała do bramki obok bezradnego Tima Howarda, który rzucił się już w drugą stronę.

7 minut później powinno być 1-1. Znakomitą centrą w pole karne popisał się Leighton Baines, a tam czekał już Tim Cahill. W tym sezonie widzieliśmy już mnóstwo bramek po tak rozegranych akcjach, ale tym razem Australijczyk strzelał nie głową a nogą i nieczysto trafił w piłkę, która po koźle przeleciała tuż obok okienka.

W 27 minucie jedną z nielicznych dobrych akcji rozegrał Anichebe. Nigeryjczyk uciekł obrońcom i wpadł w pole karne, ale ofiarny wślizg Zata Knighta zapobiegł niebezpieczeństwu. Obrońca Boltonu podczas tej interwencji doznał kontuzji kolana i nie dał rady kontynuować gry.

Do przerwy okazję miał jeszcze Mikel Arteta, ale jego strzał z dystansu nie sprawił problemów Jussiemu Jaaskelainenowi. Po pierwszych 45 minutach na prowadzeniu znajdowały się więc Kłusaki.

Od początku drugiej połowy Everton osiągnął przewagę w posiadaniu piłki, ale zazwyczaj nie potrafił przejść 30-tego metra od bramki Fina i mimo wielu podań nie stwarzał groźnych sytuacji.

Po drugiej stronie boiska natomiast swoją trzecią bramkę w trzecim kolejnym występie strzelił Daniel Sturridge wykorzystując bierną postawę defensywy The Toffees. Aż dziw bierze, że David Moyes nie próbował ściągnąć młodego napastnika Chelsea podczas okienka transferowego. Z pewnością mógłby on rozwiązać problemy Evertonu w przedniej formacji, a tak trafił na zasadzie wypożyczenia na Reebok Stadium.

Zmiany szkockiego menadżera nie wpłynęły kompletnie na obraz gry. Nic nie wnieśli Leon Osman i Jermaine Beckford, a z przyzwoitej strony pokazał się jedynie Jose Baxter, który oddał 2 strzały, w tym jeden tuż przy słupku z trudnością sparowany przez Jaaskelainena.

Bolton powinien był jednak wygrać 3-0, gdy z końcowej linii piłkę piętą odegrał Sturridge a potężnym strzałem pod poprzeczką umieścił ją Andy Holden, jednak sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sugerując, że futbolówka opuściła wcześniej boisko.

W razie zwycięstwa Everton mógł przeskoczyć Bolton i awansować nawet na 8 miejsce w tabeli, a tak The Toffees pozostali w dolnej połówce stawki z zaledwie 3 punktami przewagi nad strefą spadkową. Optymizm po niezłym występie przeciwko Blackpool całkowicie się ulotnił, a już w najbliższy weekend trudny wyjazd na Stamford Bridge na powtórzony mecz w FA Cup z Chelsea.




Jaaskelainen
Robinson
G. Cahill
Knight (27')
Ricketts
Taylor (59')
Holden
M. Davies
Elmander
K. Davies
Sturridge (90')

Rezerwowi:
Bogdan
Wheater (27')
Muamba (90')
Petrov
Lee (59')
Klasnic
Moreno
2:0

Statystyki:

Bolton - vs - Everton

2 - Bramki - 0
3 - Strzały celne - 2
5 - Strzały niecelne - 6
2 - Zablokowane strzały - 4
4 - Rzuty rożne - 4
15 - Faule - 12
1 - Spalone - 4
1 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
48% - Posiadanie piłki - 52%









Howard
Neville
Heitinga
Distin
Baines
(61') Coleman
Fellaini
Arteta
(61') Bilaletdinow
Cahill
(78') Anichebe

Rezerwowi:
Mucha
Hibbert
Jagielka
Duffy
(61') Osman
(78') Baxter
(61') Beckford

Strzelcy: 10' G. Cahill, 67' Sturridge
Żółte kartki: Elmander
Widzów: 22,986
Sędzia: Lee Probert


«wstecz