Brentford - Everton 1:1 - karne 4:3
21 września 2010, Griffin Park


Fatalnej passy Evertonu ciąg dalszy. Tym razem podopieczni Moyesa zaskoczyli niemal wszystkich, przegrywając w rzutach karnych z trzecioligowym Brentford, tym samym odpadając z rozgrywek o Puchar ligi.

Mimo zapewnień przedmeczowych i obietnic o wyciągnięciu wniosków z fatalnej postawy w meczu z Newcastle, Everton po raz kolejny zawiódł swoich fanów i zakończył swoją pucharową przygodę, nim ta na dobre się rozpoczęła, co zdarzyło się nie pierwszy raz pod wodzą Davida Moyesa.

Szkot dokonał kilku zmian w składzie. Do pierwszej jedenastki wskoczyli Jan Mucha, Dinijar Bilaletdinow, Magaye Gueye, Seamus Coleman, Yakubu, a po kontuzji do gry wrócił Phil Neville.

Spotkanie w zachodnim Londynie rozpoczęło się udanie dla gości, gdyż występujący na prawej obronie Seamus Coleman otworzył wynik spotkania w 6 minucie zdobywając gola po asyście Bilaletdinowa. Po zdobyciu bramki The Toffees dążyli do podwyższenia prowadzenia, ale na drodze Bilaletdinowa i Yakubu stawał świetnie dysponowany bramkarz Brentford, Richard Lee, który nie dał się pokonać w kilku niezłych dla Evertonu sytuacjach.

Mimo jednak momentami olbrzymiej przewagi gości, gospodarze zdołali wyrównać. Chwilę przed akcją bramkową, Marouane Fellaini trafił w słupek i nic nie zapowiadało tego, że za chwilę na tablicy wyników przy zespole Brentford zapali się liczba 1. Dośrodkowanie z lewego skrzydła trafiło na głowę Gary'ego Alexandra, a ten nie miał problemów z pokonaniem Jana Muchy.

10 minut po rozpoczęciu drugiej połowy, dziewiętnasta drużyna League One powinna objąć prowadzenie. Coleman sfaulował w polu karnym Mylesa Westona, ale rzut karny wykonywany przez MacDonalda obronił słowacki bramkarz Evertonu.

Wydarzenie to ocuciło nieco Everton, który rzucił się na gospodarzy, jednak ani próby Bilaletdinowa, Osmana i Artety nie przyniosły skutku, gdyż były to uderzenia albo niecelne, albo znakomicie bronił je Lee. Mało brakowało, a nie doszłoby w tym meczu nawet do dogrywki, bo na 9 minut przed końcowym gwizdkiem, fenomenalnym uderzeniem popisał się Toumani Diagouraga, któremu zabrakło jednak centymetrów.

Na placu gry pojawili się w międzyczasie Arteta, Pienaar i Beckford, jednak nie odmienili oni losów gry i mecz miały rozstrzygnąć rzuty karne.

Jedenastki lepiej wykonywali gospodarze, którzy nie pomylili się ani razu. W drużynie EFC z 'wapna' nie trafili Jermaine Beckford i Phil Jagielka. Wynik rzutów karnych to 4:3 dla Brentford.

Trudno jest przewidywać, czy gra The Toffees ulegnie jakiejkolwiek poprawie i czy David Moyes znajdzie sposób na wyjście z ewidentnie widocznego już kryzysu. W sobotę czeka nas bardzo ciężki wyjazd na Craven Cottage, gdzie zmierzymy się z Fulham i trzeba być naprawdę wielkim optymistą, by wierzyć w zwycięstwo Evertonu. Miejmy jednak nadzieję, że zawodnicy The Blues w końcu się przełamią i tym razem wrócą z Londynu z tarczą.




Lee
Woodman
Balkestein
Spillane
Osborne
O'Connor (96')
Weston
Adams (68')
Diagouraga
MacDonald
Alexander (73')

Rezerwowi:
Royce
Bean (96')
Legge
Saunders (68')
Wood
Forster (73')
Cort
1:1
(4:3)

Statystyki:

Brentford - vs - Everton

1 - Bramki - 1
4 - Rzuty karne - 3
5 - Strzały celne - 13
8 - Strzały niecelne - 14
3 - Zablokowane strzały - 2
6 - Rzuty rożne - 16
16 - Faule - 24
3 - Spalone - 1
0 - Żółte kartki - 2
0 - Czerwone kartki - 0
49% - Posiadanie piłki - 51%









Mucha
Neville
Jagielka
Distin
Baines
Coleman
Fellaini
Osman
(68') Bilaletdinow
(67') Gueye
(98') Yakubu

Rezerwowi:
Howard
Mustafi
Barkley
(68') Arteta
(67') Pienaar
Silva
(98') Beckford

Strzelcy: 41' Alexander - 6' Coleman
Rzuty karne: Weston, Foster, Spillane, MacDonald - Baines, Neville, Arteta, Beckford(pudło), Jagielka(pudło)
Żółte kartki: Coleman, Fellaini
Widzów: 8,960
Sędzia: Michael Oliver


«wstecz