Everton - Manchester City 2:1
7 maja 2011, Goodison Park


Pierwsze 45 minut zupełnie nie zapowiadało ogromnych emocji w drugiej połowie spotkania Evertonu z Manchesterem City. Niemalże nieistniejący na murawie The Toffees doznali całkowitej metamorfozy w przerwie i zdołali wywalczyć 3 punkty.

David Moyes dokonał zaledwie jednej zmiany w porównaniu z jedenastką, która wybiegła tydzień wcześniej na DW Stadium. Za Tima Cahilla pojawił się powracający po lekkiej kontuzji John Heitinga. Ku zawodowi ze strony wielu kibiców w ataku wystąpił Victor Anichebe, choć tym razem Nigeryjczyk zanotował całkiem przyzwoity występ.

Na samym początku zrobiło się groźnie pod bramką gości, gdy gapiostwo Pablo Zabalety wykorzystał Mikel Arteta przejmując piłkę i dając się sfaulować na wysokości pola karnego. Krótkie rozegranie rzutu wolnego zakończyło się jednak fatalnym strzałem Leona Osmana.

W miarę upływu czasu na murawie zaczęli panować The Citizens. Dwukrotnie bramce Tima Howarda zagrażał David Silva. Najpierw Hiszpan ogrywając Tony'ego Hibberta uderzył niecelnie, a kilka minut później wystawił piłkę jak na tacy Patrickowi Vieirze, który spudłował z 6 metrów mając przed sobą jedynie amerykańskiego golkipera.

W 28 minucie błąd popełnił Sylvain Distin. Francuz nie trafił czysto w piłkę pozwalając jej dostać się pod nogi Silvy, który prostopadłym podaniem obsłużył Yaya Toure. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej wpadł z futbolówką w pole karne i strzałem ponad Timem Howardem posłał ją do siatki.

Everton przed przerwą stworzył właściwie tylko jedną dogodną okazję, gdy do centry doszedł Jack Rodwell, ale strzelając głową nie trafił jednak w bramkę. Po pierwszych 45 minutach mieliśmy więc kopię obrazu meczu jeśli chodzi o wynik i styl gry Evertonu jak w spotkaniu z Wigan.

Od początku drugiej połowy za Hibberta pojawił się Jermaine Beckford, a na prawą obronę cofnięty został Phil Neville. City nadal atakowało, a najlepszą okazję miał Toure, który stanął oko w oko z Howardem, ale przegrał pojedynek z amerykańskim bramkarzem.

W 64 minucie na boisku w miejsce Rodwella pojawił się Cahill, a minutę później The Toffees doprowadzili do wyrównania. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Artetą najlepiej w polu karnym zachował się Distin, który zdołał oddać strzał głową. Piłkę na rękach miał już Joe Hart, ale nie interweniował najlepiej pozwalając jej wpaść do siatki.

Ospałe do tej pory Goodison Park wreszcie odżyło, a głośny doping jeszcze bardziej dodał Evertonowi wiatru w żagle. Najpierw znakomitą okazję zmarnował Beckford, choć i tak był na spalonym, a w 72 minucie bramkę strzelił Leon Osman. Niższy o głowę od środkowych obrońców rywala pomocnik strzałem głową po centrze Neville'a nie dał szans Hartowi.

Niedługo potem z bliskiej odległości uderzał Beckford, lecz tym razem Hart był na posterunku. Goście atakowali, ale The Toffees nie pozwolili już odebrać sobie zwycięstwa notując czwartą kolejną wygraną w meczach z Manchesterem City. Strata 5 punktów w poprzednich spotkaniach niemalże przekreśla jednak jakiekolwiek szanse na zajęcie wyższego niż siódme miejsca w tabeli. Za tydzień Everton wyjedzie do będącego już pewnym utrzymania West Bromwich.




Howard
Hibbert (46')
Jagielka
Distin
Baines
Osman
Neville
Heitinga
Rodwell (64')
Arteta
Anichebe (86')

Rezerwowi:
Mucha
Coleman (86')
Bilaletdinow
Cahill (64')
Gueye
Vellios
Beckford (46')
2:1

Statystyki:

Everton - vs - Manchester City

2 - Bramki - 1
4 - Strzały celne - 3
3 - Strzały niecelne - 5
4 - Zablokowane strzały - 4
11 - Rzuty rożne - 6
16 - Faule - 16
1 - Spalone - 1
4 - Żółte kartki - 2
0 - Czerwone kartki - 0
48% - Posiadanie piłki - 52%









Hart
Kompany
(81') Zabaleta
Kolarov
Lescott
Milner
Silva
(78') Vieira
(89') De Jong
Y. Toure
Dzeko

Rezerwowi:
Given
Boyata
McGivern
Wright-Phillips
(78') Johnson
(89') Jo
(81') Balotelli

Strzelcy: 65' Distin, 72' Osman - 28' Y. Toure
Żółte kartki: Rodwell, Coleman, Osman, Neville - Kolarov, Kompany
Widzów: 37,351
Sędzia: Phil Dowd


«wstecz