Everton - Manchester United 3:3
11 września 2010, Goodison Park


Po 4 kolejkach Everton nadal pozostaje bez zwycięstwa w lidze i okupuje przedostatnie miejsce w tabeli. Jeśli jednak The Toffees będą grali tak jak w meczu z Manchesterem United, sytuacja ta powinna się szybko zmienić. Dwie bramki w doliczonym czasie pozwoliły Niebieskim wydrzeć z rąk United niemal pewne zwycięstwo.

David Moyes dokonał kilku roszad w składzie. Z powodu poważniejszej kontuzji pauzować musiał Jack Rodwell, którego zastąpił John Heitinga. Podczas meczów reprezentacyjnych urazu doznał Louis Saha, a słabszy występ przeciwko Aston Villi pozbawił miejsca w wyjściowej jedenastce Jermaine'a Beckforda. Szkocki menadżer posłał więc w bój drużynę bez klasycznego napastnika w składzie, natomiast z Timem Cahillem i Marouane Fellainim z przodu.

Od samego początku The Toffees zdominowali wicemistrza kraju, który przez kilka ładnych minut nie potrafił na dłużej przekroczyć linii środkowej. Everton tak jak w poprzednich meczach atakował głównie lewą stroną z co chwilę podłączającym się Leightonem Bainesem. W 6 minucie sprawujący funkcję kapitana Mikel Arteta podszedł do rzutu wolnego z 20 metrów, ale jego techniczny strzał spoczął jedynie na poprzeczce bramki Edwina van der Sara.

Hiszpan próbował również uderzenia z akcji, ale ofiarną interwencją mocny strzał na rzut rożny wyblokował Johnny Evans. United po raz pierwszy zagrozili bramce Tima Howarda dopiero po kwadransie, lecz od razu mogli wyjść na prowadzenie. Potężny strzał Johna O'Shea zatrzymał się jedynie na słupku.

Everton atakował nadal, ale strzały zza pola karnego Cahilla i Fellainiego leciały na znacznej wysokości ponad poprzeczką. W dobrej sytuacji skiksował też Baines, który nieobstawiony w polu karnym próbował trudnego uderzenia tuż po odbiciu się piłki od murawy.

Goście ocknęli się dopiero po pół godziny i zmusili Howarda do dwóch fenomenalnych interwencji. Najpierw po rozegraniu rzutu wolnego z dystansu uderzał Paul Scholes. Amerykanin znajdował się już w powietrzu, gdy piłka po rykoszecie zmieniła kierunek lotu, lecz w ostatniej chwili zdołał unieść nogę i czubkiem buta przenieść ją nad poprzeczką. Wybronił też uderzenie Ryana Giggsa strzelającego z dziesiątego metra wybijając piłkę na rzut rożny.

Po rozegraniu tego stałego fragmentu gry piłka przedostała się pod linię boczną po przeciwnej stronie boiska, skąd byle mocniej do przodu wybił ją Cahill. Próbując ją przejąć wywrócił się Patrice Evra, co pozostawiło Artecie przed sobą jedynie van der Sara. Hiszpan przegrał z Holendrem pojedynek sam na sam, jednak do odbitej piłki dopadł Leon Osman i zagrał na szósty metr do wolnego Stevena Pienaara, który spokojnie umieścił ją w siatce w 39 minucie spotkania.

Everton cieszył się z prowadzenia tylko 4 minuty. Sylvain Distin odpuścił powrót za Darrenem Fletcherem, który wyprzedził go i wykorzystał znakomitą centrę Naniego z prawej strony boiska. Distin nie popisał się też w doliczonym czasie do pierwszej połowy, gdy znów spod krycia uciekł mu Dymitar Berbatow i strzałem z woleja posłał piłkę centymetry obok słupka.

Pierwsza połowa zakończyła się więc w miarę sprawiedliwym remisem, bo choć The Toffees mieli zdecydowaną przewagę w środku pola, goście stworzyli sobie więcej dogodnych sytuacji.

Nie minęły nawet 2 minuty po wznowieniu gry, a United wyszli na prowadzenie. Po rzucie rożnym The Toffees nie najlepiej wybijali piłkę, ta trafiła znów pod nogi Naniego, który posłał ją wprost na głowę niepilnowanego Nemanji Vidica. Kolejny raz karygodny błąd w kryciu popełni Distin, który nie dość, że nie upilnował Serba, to nawet nie próbował wyskoczyć by przeciąć centrę.

Stracona bramka ewidentnie podcięła Evertonowi skrzydła, a kolejne fatalne błędy popełniał Distin. W 64 minucie zanotował pusty przelot nie przecinając wślizgiem na środkowej linii podania do wychodzącego Berbatowa. Bułgar odegrał do Naniego, a Howard wspaniale wybronił jego płaski strzał. 120 sekund później Distin źle ocenił lot kolejnej długiej piłki do Berbatowa, który z zimną krwią wykorzystał sytuację sam na sam z Amerykańskim golkiperem The Toffees.

David Moyes szybko zareagował wpuszczając na murawę Yakubu i Seamusa Colemana w miejsce Heitingi i Hibberta. W 71 minucie rzut wolny tuż sprzed linii pola karnego wykonywał Baines, ale trafił tylko w boczną siatkę. 7 minut później znakomitą sytuację zmarnował Osman. Yakubu przedarł się w gąszczu zawodników przed szesnastką i wyłożył piłkę Anglikowi, którego strzał po ziemi z 10 metrów był zdecydowanie za słaby.

Everton wraz z upływem czasu powoli otrząsnął się z dwóch ciosów rywali i zaczął znów dominować w środku pola. Strzału z dystansu próbował Arteta i tylko nieznacznie się pomylił. Potężnie uderzał też Phil Jagielka, ale jego strzał zdołał zablokować jeden z obrońców. Goście próbowali odpowiedzieć kontrami, ale sporo pudłowali Berbatow i Nani.

Martin Atkinson doliczył 3 minuty a co bardziej niecierpliwi kibice zaczęli opuszczać stadion. Mało kto mógł przewidzieć to, co miało zaraz nastąpić. W 91 minucie po dośrodkowaniu Leightona Bainesa w swoim stylu walkę w powietrzu wygrał Tim Cahill i strzałem głową zdobył kontaktową bramkę.

90 sekund później kolejna centra Bainesa, Cahill tym razem zgrywa piłkę, a do tej dopada Mikel Arteta. Niepilnowany Hiszpan uderza mocno, futbolówka ociera się jeszcze o Paula Scholesa i ląduje w siatce. Goodison Park ogarnęła ekstaza, lecz nie był to jeszcze koniec emocji.

Manchester rozpaczliwie w ostatnim ataku próbował odzyskać 3 punkty, ale Sylvain Distin wybił piłkę na rzut rożny. Po złym jego rozegraniu w kontrze 5 na 2 wychodzili The Toffees, lecz Phil Jagielka uderzył wprost w van der Sara. Nawet gdyby piłka znalazła się w siatce gol nie zostałby uznany, gdyż sędzie wcześniej zakończył spotkanie, czym rozwścieczył Davida Moyesa. Martin Atkinson zagwizdał bowiem dopiero wtedy, gdy będąc 25 metrów przed bramką Arteta odgrywał już piłkę do wychodzącego Jagielki.

Wspaniała końcówka przyniosła więc Evertonowi punkt w starciu z wicemistrzem kraju. The Toffees po raz kolejny zagrali bardzo dobre zawody, jednak po 4 kolejkach przekłada się to na zaledwie 2 punkty i dopiero 19 miejsce w tabeli, podobnie jak sezon temu. Za tydzień na Goodison Park zawita nieobliczalne Newcastle i wszyscy liczą na podtrzymanie dobrej formy i w końcu pierwszy komplet punktów.




Howard
Hibbert (69')
Jagielka
Distin
Baines
Pienaar
Heitinga (69')
Arteta
Osman
Cahill
Fellaini

Rezerwowi:
Mucha
Neville
Coleman (69')
Bilaletdinow
Beckford
Gueye
Yakubu (69')
3:3

Statystyki:

Everton - vs - Man Utd

3 - Bramki - 3
6 - Strzały celne - 6
11 - Strzały niecelne - 5
8 - Zablokowane strzały - 2
7 - Rzuty rożne - 5
12 - Faule - 19
2 - Spalone - 5
1 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
53% - Posiadanie piłki - 47%









van der Sar
Neville
(81') Evra
Vidic
O'Shea
Evans
Giggs
Nani
Scholes
Fletcher
Berbatow

Rezerwowi:
Kuszczak
Smalling
R. Da Silva
(81') Park
Gibson
Owen
Macheda

Strzelcy: 39' Pienaar, 90' Cahill, 90' Arteta - 43' Fletcher, 47' Vidic, 66' Berbatow
Żółte kartki: Heitinga - Giggs
Widzów: 36,556
Sędzia: Martin Atkinson


«wstecz