Everton - Newcastle 0:1
18 września 2010, Goodison Park


5 kolejek i 2 zdobyte punkty, chyba nikt w najgorszych snach nie mógł przewidzieć takiego scenariusza. Sezon ledwo się rozpoczął, a Everton praktycznie zaprzepaścił już szanse na walkę o najwyższe miejsca. Po porażce z Newcastle bliżej nam do innych emocji, ale tych związanych z walką o utrzymanie.

David Moyes konsekwentnie trzyma się niemal żelaznej jedenastki, z której z powodu kontuzji wypadł Tim Cahill. W jego miejsce pojawił się Jermaine Beckford i była to jedyna zmiana w porównaniu do meczu z Manchesterem United. O ile w tamtym spotkaniu szkockiego menadżera obronił wynik, tym razem pomijając słaby występ całego zespołu, kilku zawodników zaprezentowało się fatalnie.

Od samego początku to goście kontrolowali grę i spychali Everton do defensywy. The Toffees odpowiedzieli jedynie słabym strzałem Stevena Pienaara z dystansu i niecelną główką Phila Jagielki, który posłał piłkę tuż obok słupka po centrze Tony'ego Hibberta. Newcastle też strzelało głównie z dystansu, parokrotnie zatrudniając Tima Howarda.

Po raz kolejny zupełnie niewidoczny Beckford wsławił się tylko tym, iż po starciu z nim boisko z kontuzją musiał opuścić bramkarz Srok Steve Harper, za którego wszedł Tim Krul. Tuż przed przerwą Newcastle na prowadzenie wyprowadził debiutujący Hatem Ben Arfa, o którego wypożyczenie latem ponoć starał się Everton. Młody Francuz fantastycznym strzałem z dystansu przy biernej postawie Johna Heitingi nie dał szans Howardowi.

Od początku drugiej połowy na murawie pojawili się Yakubu i Coleman w miejsce Beckforda i Hibberta. Nigeryjczyk drugi raz z rzędu wzniósł sporo ożywienia w linii ataku, a Irlandczyk tradycyjnie większość czasu spędzał pod bramką rywali. Everton osiągnął zdecydowaną przewagę, jednak nie przekładało się to na większą ilość sytuacji.

Raz niewiele zabrakło, gdy Yakubu próbował dobijać zablokowany strzał Leona Osmana. Newcastle powinno natomiast otrzymać rzut karny, gdy Coleman ściął w polu karnym Nolana, lecz arbiter puścił grę. The Toffees mogli zmienić rezultat spotkania o 180 stopni w doliczonym czasie gry. Najpierw tylko w słupek trafił Yakubu, a potem z 5 metrów nie trafił Fellaini.

Po fantastycznym meczu z Manchesterem United niemal ta sama jedenastka rozegrała zgoła odmienne zawody z Newcastle. Sroki wygrały zasłużenie i uciekły z dolnej połówki tabeli, natomiast Everton nadal plasuje się na 19 miejscu z punktem przewagi nad ostatnim West Hamem. Za tydzień o punkty będzie bardzo ciężko, gdyż udajemy się na wyjazd do niepokonanego w tym sezonie Fulham. Wcześniej w środku tygodnia The Toffees czekają pucharowe zmagania z Brentford na Griffin Park.




Howard
Hibbert (46')
Jagielka
Distin
Baines
Pienaar
Heitinga (73')
Arteta
Osman
Fellaini
Beckford (46')

Rezerwowi:
Mucha
Barkley
Neville
Coleman (46')
Bilaletdinow (73')
Gueye
Yakubu (46')
0:1

Statystyki:

Everton - vs - Newcastle

0 - Bramki - 1
3 - Strzały celne - 5
5 - Strzały niecelne - 5
4 - Zablokowane strzały - 1
3 - Rzuty rożne - 6
15 - Faule - 20
3 - Spalone - 1
2 - Żółte kartki - 3
0 - Czerwone kartki - 0
51% - Posiadanie piłki - 49%









(35') Harper
Coloccini
Jose Enrique
Williamson
Perch
Nolan
Barton
Routledge
Tiote
Carroll
(84') Ben Arfa

Rezerwowi:
(35') Krul
Campbell
Taylor
Smith
(84') Gutierrez
Lovenkrands
Ameobi

Strzelcy: 45' Ben Arfa
Żółte kartki: Fellaini, Beckford - Nolan, Perch, Jose Enrique
Widzów: 38,019
Sędzia: Andre Marriner


«wstecz