Everton - Tottenham 2:1
5 stycznia 2011, Goodison Park


Everton wyrasta powoli na postrach czołówki w tym sezonie. The Toffees pokonali pretendujący nawet do tytułu mistrzowskiego Tottenham 2:1. Szkoda tylko, że nie pokazują równie efektownej gry w meczach z dużo słabszymi rywalami.

David Moyes musiał z konieczności dokonać dwóch zmian w wyjściowym składzie. Niewątpliwie sporym osłabieniem była nieobecność kontuzjowanego Phila Jagielki oraz przebywającego na Pucharze Azji najlepszego strzelca, Tima Cahilla, jednak ich zmiennicy nie zawiedli zaufania. Na środku defensywy zagrał więc John Heitinga, który w ostatnim czasie pauzował ze względu na problemy zdrowotne, a na szpicy u boku Louisa Sahy wystąpił Jermaine Beckford.

Everton rozpoczął znakomicie, bo już w 3 minucie bramkę strzelił Saha. Francuz trafił do siatki rywala po 11 miesiącach od lutowego spotkania z Chelsea. Louis przyjął piłkę i wykorzystując dość bierną postawę Williama Gallasa z 20 metrów uderzył płasko tuż przy słupku.

Radość nie trwała jednak zbyt długo, bo niecałe 8 minut. Po centrze z prawej strony na długim słupku piłkę głową zgrał Peter Crouch, błąd w kryciu popełnił Sylvain Distin a Rafael van der Vaart z najbliższej odległości pokonał Tima Howarda. Holender również w pierwszym meczu wykorzystał błąd defensywy The Toffees i zdobył gola z pół metra.

Dobrą okazję do odzyskania prowadzenia miał Beckford, jednak jego uderzenie z półobrotu z 10 metrów było niecelne. Blisko strzelenia gola był również Tottenham. Tuż przed przerwą piłkę w siatce umieścił Crouch wykorzystując znakomite podanie z lewej strony, jednak nie upilnował linii spalonego i gol nie został uznany.

Everton zmarnował fenomenalną okazję tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Po podaniu Sahy w sytuacji sam na sam znalazł się Seamus Coleman, ale zamiast podać do niepilnowanego Beckforda, albo strzelić lekko obok broniącego Gomesa, Irlandczyk praktycznie podał bramkarzowi piłkę.

Z drugiej strony znakomitą interwencją popisał się Howard instynktownie broniąc strzał van der Vaarta z kilku metrów. Niewiele zabrakło też Louisowi Saha, który potężnie uderzył z woleja po centrze Colemana, ale lekki rykoszet spowodował, że piłka przeleciała tuż obok słupka.

Wreszcie w 75 minucie po potężnym strzale Sahy piłkę jedynie przed siebie odbić zdołał Gomes, a na to czekał tylko Coleman, który tym razem już precyzyjnie głową skierował piłkę przy słupku poza zasięgiem bramkarza.

W końcówce The Toffees powinni prowadzić 3-1 i spokojnie czekać na końcowy gwizdek. Wprowadzony po przerwie Yakubu potwierdził jednak fatalną dyspozycję przednich formacji Evertonu. Nigeryjczyk znajdował się praktycznie w sytuacji sam na sam, jednak tak nieporadnie zabierał się do strzału, że dogonił go obrońca i cała akcja została zaprzepaszczona.

The Toffees w tym sezonie na 25 punktów 12 zdobyli tylko w 6 meczach z najmocniejszymi rywalami. Gdyby nie ciągłe remisy i porażki z teoretycznie słabszymi zespołami sytuacja w tabeli wyglądałaby znacznie lepiej, bo na dzień dzisiejszy Everton zajmując 11 miejsce ma jednak tylko 4 punkty przewagi nad strefą spadkową. W weekend czeka nas potyczka ze Scunthorpe w FA Cup, a w następnej kolejce Derby Merseyside na Anfield.




Howard
Hibbert
Heitinga
Distin
Baines
Coleman
Arteta
Fellaini
Pienaar (86')
Beckford (77')
Saha (88')

Rezerwowi:
Mucha
Hibbert
Osman (86')
Bilaletdinow
Rodwell (88')
Anichebe
Yakubu (77')
2:1

Statystyki:

Everton - vs - Tottenham

2 - Bramki - 1
9 - Strzały celne - 4
5 - Strzały niecelne - 6
7 - Zablokowane strzały - 4
4 - Rzuty rożne - 3
18 - Faule - 13
1 - Spalone - 1
1 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
47% - Posiadanie piłki - 53%









Gomes
Hutton
(58') Bale
Gallas
Dawson
Assou-Ekotto
(80') Lennon
Jenas
van der Vaart
Modric
Crouch

Rezerwowi:
Pletikosa
Bassong
Corluka
Palacios
(58') Kranjcar
Pavlyuchenko
(80') Keane

Strzelcy: 3' Saha, 75' Coleman - 11' van der Vaart
Żółte kartki: Neville
Widzów: 34,124
Sędzia: Lee Probert


«wstecz