Everton - Stoke City 1:0
30 października 2010, Goodison Park


Pierwszy od kwietnia gol Yakubu dał Evertonowi skromne zwycięstwo nad Stoke City 1-0. The Toffees nie rozegrali porywającego spotkania, ale pozostają niepokonani od 5 meczów, w których zdobyli 11 punktów (pierwsze 5 spotkań sezonu to zdobycz dwóch punktów).

David Moyes dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do wyjazdowej konfrontacji z Tottenhamem. Po lekkim urazie wrócił Mikel Arteta, który zastąpił Dinijara Bilatedinowa. Tego miejsce na lewym skrzydle zajął z kolei Steven Pienaar. Po raz pierwszy od pewnego czasu na ławce rezerwowych pojawił się powracający do zdrowia Jack Rodwell.

Pierwszą dogodną okazję miał po 15 minutach Yakubu, który wyszedł do znakomitej prostopadłej piłki posłanej przez Pienaara, ale uderzył zbyt lekko by pokonać Asmira Begovica. Również Pienaar próbował strzału z dystansu, ale z podobnym skutkiem.

Po dwójkowej akcji Mikela Artety z Philem Nevillem, ten drugi wpadł w pole karne i oddał strzał, który w ostatniej chwili został przyblokowany przez obrońcę i z łatwością wyłapany przez bramkarza. Goście nie zapędzali się zbyt często pod bramkę Tima Howarda i jakkolwiek to nie zabrzmi, już w pierwszej połowie grali na czas...

Na początku drugiej części gry Stoke mogło jednak, i powinno, wyjść na prowadzenie. Najpierw z woleja niewiele pomylił się Shawcross, a potem piłkę do siatki wpakował Tuncay Sanli. Lee Probert dopatrzył się jednak faulu Turka na Leightonie Bainesie, którego tak naprawdę nie było. Sędzia ewidentnie miał gorszy dzień, gdyż nieco wcześniej jeden z obrońców rywali nie trafił w piłkę, a w nogi Bainesa po przeciwnej stronie boiska. Arbiter nie podyktował rzutu karnego chyba tylko dlatego, że lewy defensor Evertonu uciekał z nogami nie dając się 'wyciąć' równo z trawą.

W 67 minucie powody do radości mieli wreszcie zgromadzeni na Goodison Park kibice. Z prawej strony źle centrował Pienaar, piłkę nieudolnie przyjmował Faye, którego wyprzedził Yakubu i odegrał przed pole karne do Tima Cahilla. Australijczyk uderzył mocno, ale trafił w słupek. Do futbolówki znów dopadł Yakubu, zwodem minął rywala i z dość ostrego kąta potężnym strzałem pod poprzeczkę umieścił piłkę w siatce.

Stoke na dobrą sprawę oddało tylko jeden celny strzał, a do końca meczu stworzyło sobie tylko jedną okazję do wyrównania. Po solowej akcji z narożnika pola karnego uderzał Eteringhton, ale nieznacznie niecelnie. Niewiele zabrakło też Bilaletdinowowi by rozstrzygnąć wynik spotkania. Rosjanin pojawił się na murawie w miejsce strzelca gola.

Everton za bardzo cofnął się na swoją połowę, czego Stoke nie potrafiło jednak wykorzystać. The Toffees nie zagrali pięknie, ale zdobyli 3 punkty, czego najbardziej brakowało na samym początku sezonu. W kolejnej kolejce czeka nas wyprawa do beniaminka z Blackpool.




Howard
Neville
Jagielka
Distin
Baines
Coleman (62')
Heitinga
Arteta
Pienaar
Cahill
Yakubu (85')

Rezerwowi:
Mucha
Hibbert
Rodwell
Bilaletdinow (85')
Beckford
Gueye
Saha (62')
1:0

Statystyki:

Everton - vs - Stoke

1 - Bramki - 0
10 - Strzały celne - 1
8 - Strzały niecelne - 8
6 - Rzuty rożne - 2
16 - Faule - 14
2 - Spalone - 1
1 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
66% - Posiadanie piłki - 34%










Begovic
Huth
Collins
Shawcross
Faye
(77') Wilson
Whitehead
Sanli
Etherington
Jones
(73') Walters

Rezerwowi:
Nash
Higginbotham
Wilkinson
(77') Whelan
(73') Pennant
Delap
Gudjohnsen

Strzelcy: 67' Yakubu
Żółte kartki: Baines - Wilson
Widzów: 35,513
Sędzia: Lee Probert


«wstecz