Arsenal - Everton 1:0
10 grudnia 2011, The Emirates Stadium


W dniu obchodzenia 125-tej rocznicy powstania klubu Arsenal FC, The Gunners nie bez problemów pokonali Everton 1-0. Jedyną, ale jakże fantastyczną, bramkę spotkania strzelił niezawodny ostatnio Robin van Persie.

David Moyes po raz kolejny uparcie trzymał się swojej zawodzącej na całej linii jedenastki. Po lekkim urazie wrócił jedynie Louis Saha zajmując na szpicy miejsce Apostolosa Vellios, a z konieczności przy urazie Leona Osmana do pierwszego składu wrócił Phil Neville. Z jeszcze bardziej defensywnym ustawieniem naprawdę ciężko było oczekiwać jakiejkolwiek zdobyczy punktowej.

I potwierdził to przebieg pierwszej połowy, w której Kanonierzy powinni prowadzić spokojnie dwoma lub trzema bramkami. W 15 minucie doskonale znany na Goodison Park Mikel Arteta odebrał piłkę Marouane Fellainiemu i podał do Theo Walcotta. Arsenal wychodził trójką na samego tylko Tima Howarda i wracającego Tony'ego Hibberta, a i tak zaprzepaścił tą sytuację. Walcott chciał odgrywać do Gervinho, ale podał mu nieco za plecy, a w drugim tempie strzał gracza z Wybrzeża Kości Słoniowej zablokował Hibbert.

The Gunners z łatwością dostawali się w pole karne Evertonu. Swobodnie obrócić się w nim zdołał Aaron Ramsey, ale jego techniczny strzał przeleciał centymetry nad poprzeczką. Tim Howard popisał się znakomitą interwencją w sytuacji sam na sam z Gervinho, a Phil Jagielka zablokował strzał Vermaelena.

Do przerwy było bezbramkowo, a zaraz na początku drugiej połowy Howard kolejną wspaniałą interwencją zatrzymał Walcotta. W kolejnych minutach napór Kanonierów ustał, a coraz więcej zaczynali działać The Toffees, choć ich poczynania w ofensywie i tak były mizerne. Dwie szanse mieli Cahill i Neville, Australijczyk w ostatniej chwili został odcięty od strzału głową przez Vermaelena, a Anglik uderzał z linii pola karnego przenosząc piłkę niewiele nad poprzeczką.

David Moyes zmienił niewidocznego Sahę, ale nie wiedzieć czemu zamiast postawić na innego ofensywnego gracza, wpuścił.... Sylvaina Distina. I kiedy Everton powoli łapał już wiatr w żagle, w 70 minucie po prostopadłym podaniu nad głowami obrońców fenomenalnym strzałem z woleja popisał się van Persie. Piłka wpadła do siatki odbijając się jeszcze od słupka, Tim Howard był bez szans.

Moyes podjął desperacką decyzję o zmianie Bilaletdinowa i Neville'a, w których miejsce pojawili się Magae Gueye i debiutujący w lidze Conor McAleny. Obaj mieli swoje szanse. Najpierw Gueye strzelił niecelnie z narożnika pola karnego, a potem McAleny niemal z tego samego miejsca uderzył z półwoleja i również się pomylił, ale zaledwie o centymetry.

Everton zgodnie z przewidywaniami nie sprostał więc Arsenalowi. Kanonierzy mieli mnóstwo szans, z których wykorzystali tylko jedną, a niewiele zabrakło, by młody McAleny pozbawił ich kompletu punktów. Kilka niezłych akcji Conora to chyba jedyny pozytyw z tego spotkania. Teraz czekają nas dwa spotkania na Goodison Park z beniaminkami z Norwich i Swansea, a z taką grą może nie zdobyć w tych dwóch meczach choćby punktu.




Szczesny
Mertesacker
Vermaelen (82')
Koscielny
Djourou
Arteta
Walcott (89')
Ramsey
Song
van Persie
Gervinho (83')

Rezerwowi:
Almunia
Miquel (82')
Rosicky (83')
Arshavin
Frimpong (89')
Benayoun
Chamakh
1:0

Statystyki:

Arsenal - vs - Everton

1 - Bramki - 0
3 - Strzały celne - 0
6 - Strzały niecelne - 9
5 - Zablokowane strzały - 1
7 - Rzuty rożne - 4
7 - Faule - 14
6 - Spalone - 9
2 - Żółte kartki - 2
0 - Czerwone kartki - 0
61% - Posiadanie piłki - 39%









Howard
Hibbert
Jagielka
Heitinga
Baines
Coleman
Fellaini
(76') Neville
(76') Bilaletdinow
Cahill
(64') Saha

Rezerwowi:
Mucha
(64') Distin
Barkley
(76') McAleny
(76') Gueye
Vellios
Stracqualursi

Strzelcy: 70' van Persie
Żółte kartki: Arteta, Ramsey - Coleman, Distin
Widzów: 60,062
Sędzia: Howard Webb


«wstecz