Everton - Blackburn 1:1
21 stycznia 2012, Goodison Park


Everton po raz kolejny zaprezentował się żenująco przed własną publicznością i choć podopieczni Davida Moyesa zdobyli punkt w pojedynku z Blackburn, o ich grze i samym wyniku ciężko wypowiadać się w pozytywnym tonie.

Szkocki menedżer The Toffees wymienił tylko jednego zawodnika z wyjściowego składu w stosunku do ubiegłotygodniowego meczu z Aston Villą. Miejsce Roystona Drenthe na skrzydle zajął Victor Anichebe.

Spotkanie z impetem rozpoczęli goście, którzy wymusili na The Toffees cofnięcie się do defensywy. Już w 8. minucie pojawiła się szansa na prowadzenie Rovers, kiedy po rzucie rożnym Scott Dann trafił piłką w słupek. Po tej próbie, gospodarze nieco się ocknęli i zaczęli grać przede wszystkim pewniej w defensywie.

W 23. minucie wszyscy kibice Evertonu doznali z pewnością uczucia ogromnej ulgi. Po dośrodkowaniu, a właściwie strzale Landona Donovana, do piłki na piątym metrze dopadł Marouane Fellaini i w kuriozalny sposób odegrał ją do Tima Cahilla. Australijczyk mocnym uderzeniem umieścił piłkę w siatce, pierwszy raz od ponad roku. Obrońcy Blackburn reklamowali przy zagraniu Fellainiego rękę i oglądając powtórki tej sytuacji nie da się ukryć, że mieli rację.

Jeszcze przed przerwą dobrą akcję przeprowadzili piłkarze Blackburn. Rozpoczął ją świetnie dysponowany tego dnia Junior Hoilett, który wpadł w pole karne i zagrał piłkę do Davida Dunna. Anglik trafił jednak w słupek i na tablicy wyników po 45. minutach widniał wynik 1:0.

Na drugą połowę Everton wyszedł bez zmian w składzie, jednak ponowny słaby początek w wykonaniu gospodarzy wymusił na Moyesie zmianę. W 55. minucie boisko opuścił tradycyjnie niewidoczny Louis Saha, którego zmienił Royston Drenthe. Holender ożywił formację ofensywną The Toffees jednak nie był na tyle dobry, by odmienić obraz całej gry.

Starania walczącego o życie Blackburn opłaciły się. W 72. minucie dotychczasowy bohater tego meczu - Tim Cahill zatrzymał piłkę na linii bramkowej, ale wybijał ją na tyle niefortunnie, że nastrzelił Davida Goodwilliego. Szkot tym samym zdobył zapewne jedną z najłatwiejszych bramek w swojej karierze.

Kilka minut po stracie bramki na placu gry pojawił się Apostolos Vellios, ale ani on, ani Denis Stracqualursi nie zdołali dać kompletu punktów ekipie Evertonu. Mimo, że The Toffees stworzyli sobie jeszcze kilka okazji do zdobycia bramki, w tym jedną znakomitą, kiedy to obrońca Blackburn wybijał piłkę z linii bramkowej, to nie udało im się przełamać strzeleckiej indolencji i zakończyli mecz remisem.

Remis w spotkaniu z Rovers oznacza, że Everton nie wygrał trzech kolejnych meczów w Premier League. Tym razem na własnym boisku - grając w kiepskim stylu - zaledwie zremisował z przedostatnim zespołem w tabeli.




Howard
Neville
Duffy
Heitinga
Baines
Donovan
Fellaini
Gibson (87')
Anichebe (80')
Cahill
Saha (54')

Rezerwowi:
Mucha
Hibbert
Bilaletdinow
Drenthe (54')
Gueye
Stracqualursi (87')
Vellios (80')
1:1

Statystyki:

Everton - vs - Blackburn

1 - Bramki - 1
6 - Strzały celne - 4
7 - Strzały niecelne - 6
3 - Zablokowane strzały - 6
5 - Rzuty rożne - 8
15 - Faule - 13
1 - Spalone - 1
2 - Żółte kartki - 2
0 - Czerwone kartki - 0
46% - Posiadanie piłki - 54%









Robinson
Olsson
Givet
Dann
(60') Dunn
Pedersen
Petrovic
Nzonzi
Lowe
Hoilett
(75') Goodwillie

Rezerwowi:
Bunn
Hanley
Henley
(60') Formica
Vukcevic
(75') Modeste
Rochina

Strzelcy: 24' Cahill - 72' Goodwillie
Żółte kartki: Gibson, Drenthe - Hoilett, Petrovic
Widzów: 32,464
Sędzia: Mark Halsey


«wstecz