Everton - Queens Park Rangers 0:1
20 sierpnia 2011, Goodison Park


Przegrać można zawsze, ale to co Everton zaprezentował w meczu z Queens Park Rangers zakrawa o kompromitację. The Toffees ulegli beniaminkowi 0-1.

David Moyes nie wzmocnił zespołu, ale cieszył się też, że nikt z drużyny nie odszedł. Tymczasem jedynym graczem, który cokolwiek pokazał na murawie był 17-letni debiutant Ross Barkley. Młody Anglik był jednym z najlepszych zawodników okresu przygotowawczego i bez niego nasza gra wyglądałaby jeszcze gorzej. Powracający do zdrowia Fellaini, Arteta i Saha usiedli na ławce rezerwowych.

W mecz lepiej weszli goście z Londynu, którzy swobodniej operowali piłką, choć nie zagrażali specjalnie bramce Tima Howarda oddając na początku jeden groźny, ale jednak niecelny strzał.

Po drugiej stronie boiska dwukrotnie do centr Leona Osmana starał się dojść Jermaine Beckford, ale najpierw był spóźniony, a potem niezdarnie składając się do przewrotki nie trafił dobrze w piłkę.

Po 20 minutach przed polem karnym sfaulowany został Barkley. Do piłki podszedł Leighton Baines i uderzył niemal perfekcyjnie. Zdołał przenieść futbolówkę nad murem, bramkarz nawet nie drgnął, ale piłka spoczęła jednak tylko na poprzeczce.

Wreszcie w 31 minucie błąd w kryciu Phila Jagielki wykorzystał Tommy Smith. Zawodnik Queens Park Rangers przyjął piłkę i swobodnie się z nią obrócił w polu karnym, a następnie uderzył precyzyjnie po długim rogu. Mimo rozpaczliwego wślizgu Jagsa futbolówka znalazła drogę do siatki.

Everton mógł i powinien był wyrównać. Po ostrym wstrzeleniu w pole karne z 3 metrów nie trafił jednak Tim Cahill. Australijczyk miał dość trudną sytuację i musiał uderzać piłkę głową będąc już niemal na kolanach, jednak z takiej odległości nie powinien się pomylić.

Przed przerwą strzałów głową próbowali jeszcze Beckford i Cahill, ale bezskutecznie. Prócz poprzeczki Bainesa, szansy Cahilla i kilku niezłych zagrań Barkleya The Toffees w pierwszych 45 minutach nie pokazali nic, natomiast stuprocentową skutecznością popisali się goście z Loftus Road.

Jeśli kibice spodziewali się poprawy gry w drugiej połowie, albo chociażby większego zaangażowania, mocno się zawiedli. Tuż po wznowieniu okazję miał jednak Rodwell, ale cóż z tego, skoro z 10 metrów strzelił wprost w ręce bramkarza.

Niedługo potem zmienił go Arteta, a po godzinie gry za zupełnie bezproduktywnego Beckforda, który raz po raz tracił piłkę, wszedł Fellaini. Wywołało to burzę gwizdów na Goodison Park, gdyż David Moyes wpuszczając defensywnego pomocnika ściągnął jedynego napastnika.

Obok bardzo aktywnego Barkleya najbardziej starał się chyba Cahill, który próbował uderzenia z dość ostrego kąta, choć powinien był chyba szukać zagrania do ustawionego na 5-tym metrze Osmana. Dobrej okazji i rzutu wolnego z 20 metrów nie wykorzystał też Arteta trafiając w mur.

Na ostatni kwadrans za Johna Heitingę pojawił się Louis Saha. Akcje Evertonu były jednak szarpane i często przypadkowe, podczas gdy QPR spokojnie się broniło i potrafiło dłużej utrzymać się przy piłce nie musząc specjalnie pchać się do przodu.

Do końca szanse mieli jeszcze Barkley i Fellaini, ale w obu przypadkach żadnych problemów z obroną ich strzałów nie miał Kenny. Wynik nie uległ już zmianie i czwarty rok z rzędu The Toffees rozpoczęli sezon od porażki schodząc z murawy przy akompaniamencie gwizdów. Wprowadzeni Arteta, Fellaini i Saha nie zaprezentowali kompletnie nic.

Queens Park Rangers nie stworzyli za wielu sytuacji, ale jedną wykorzystali, a w defensywie prezentowali się dość przyzwoicie. Everton być może miał kilka sytuacji, ale poważne zagrożenie stworzył tylko w przypadku dwóch akcji w pierwszej połowie. Niebiescy takie mecze powinni spokojnie wygrywać, ale jak widać od zeszłego roku za wiele się nie zmieniło, a jeśli już to na gorsze.

Przed przyszłotygodniowym wyjazdem do Blackburn czeka nas jeszcze pucharowa konfrontacja na Goodison Park z Sheffield United, która przy podobnej grze Evertonu wcale nie będzie łatwą przeprawą, szczególnie, że ciężko wypatrywać jakichkolwiek zmian w grze zespołu.




Howard
Neville
Jagielka
Distin
Baines
Barkley
Heitinga (74')
Rodwell (54')
Osman
Cahill
Beckford (63')

Rezerwowi:
Mucha
Hibbert
Fellaini (63')
Arteta (54')
Vellios
Anichebe
Saha (74')
0:1

Statystyki:

Everton - vs - QPR

0 - Bramki - 1
4 - Strzały celne - 1
8 - Strzały niecelne - 1
2 - Zablokowane strzały - 2
2 - Rzuty rożne - 1
12 - Faule - 7
4 - Spalone - 1
1 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
52% - Posiadanie piłki - 48%









Kenny
Orr
Hall
Gabbidon
Connolly
Derry
Taarabt
Faurlin
Buzsaky
(55') Agyemang
(66') Smith

Rezerwowi:
Murphy
Gorkss
Perone
Moen
(66') Ephraim
Andrade
(55') Bothroyd

Strzelcy: 31' Smith
Żółte kartki: Osman - Hall
Widzów: 35,008
Sędzia: Kevin Friend


«wstecz