Sunderland - Everton 1:1
26 grudnia 2011, Stadium of Light


Howard Webb sprezentował Evertonowi punkt na Stadium of Light. Po kolejnym bardzo słabym meczu The Toffees zremisowali 1-1 z Sunderlandem po wykorzystaniu wyimaginowanego rzutu karnego podyktowanego przez angielskiego arbitra.

David Moyes z konieczności musiał dokonać dwóch zmian w składzie. Jeszcze w spotkaniu ze Swansea uraz odnowił się Seamusowi Colemanowi, a w ostatniej chwili wypadł też Marouane Fellaini. Do pomocy przesunięty został więc John Heitinga, a na środek obrony wrócił Sylvain Distin. Do wyjściowej jedenastki wrócił też Tim Cahill.

Początek należał do Evertonu. Po długiej piłce od Tony'ego Hibberta gapiostwo obrońców wykorzystał Cahill, który dopadł do futbolówki, ale strzelając z dość ostrego nie sprawił problemów Westwoodowi. Kilka minut później powinien zachować się lepiej przy uderzeniu głową, ale tak jak trwa to od ponad roku, i tym razem piłka nie znalazła drogi do siatki.

Fatalnie w polu karnym Sunderlandu zachował się też Louis Saha, który był zupełnie bez krycia po rzucie rożnym, ale z 4 metrów strzelił głową tyleż samo obok słupka. Potem przebudzili się gospodarze, a w 26 minucie Jack Colback strzelił gola. Typowy scenariusz w meczach The Toffees. Colback bez jakiejkolwiek asekuracji ze strony Niebieskich uderzył z narożnika pola karnego, a piłka odbiła się po drodze od nóg wchodzącego wślizgiem Distina i przeleciała nad głową leżącego już Tima Howarda.

Na przerwę Sunderland schodził więc z prowadzeniem, choć szansę na doprowadzenie do wyrównania miał jeszcze Royston Drenthe, ale jego strzał z dystansu był minimalnie niecelny.

Po przerwie Everton otrzymał świąteczny prezent. Leon Osman wbiegł w pole karne, próbował strzelać i zawadził czubkiem buta o murawę, a następnie efektownie upadł. Równolegle z nim biegł jeden z obrońców i Howard Webb w sobie tylko wiadomy sposób dopatrzył się w tej sytuacji jakiegokolwiek kontaktu. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny bardzo pewnie wykorzystał Leighton Baines.

The Toffees doprowadzili więc do wyrównania, ale w drugiej połowie praktycznie nie istnieli. Sunderland zdominował grę, choć Tim Howard i tak nie miał zbyt wiele pracy. W samej końcówce znakomitą szansę miał natomiast Sylvain Distin, który chwilę wcześniej omal nie strzelił samobója. Francuz doszedł do strzału z 6 metrów, ale w ostatniej chwili z blokiem zdążył jeden z obrońców.

W poprzednich sezonach okres świąteczny był okresem szczytu formy Evertonu. Tym razem jest jednak inaczej. The Toffees zdobyli co prawda 4 punkty w dwóch meczach, ale w obu grali bardzo słabo. Być może nieco poprawy wniesie obecność Landona Donovana, choć w Nowy Rok w wyjazdowym meczu z West Browmich Amerykanin i tak jeszcze nie wystąpi.




Westwood
Bardsley (46')
Brown
O'Shea
Bramble (21')
Cattermole
Larsson
Richardson
Vaughan (81')
Sessegnon
Bendtner

Rezerwowi:
Carson
Kilgallon
Gardner (46')
Colback (21')
McClean (81')
Elmohamady
Dong-Won
1:1

Statystyki:

Sunderland - vs - Everton

1 - Bramki - 1
2 - Strzały celne - 2
3 - Strzały niecelne - 6
7 - Zablokowane strzały - 3
5 - Rzuty rożne - 6
7 - Faule - 17
5 - Spalone - 3
0 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
48% - Posiadanie piłki - 52%









Howard
Hibbert
Jagielka
Heitinga
Baines
Osman
Heitinga
Neville
(75') Drenthe
(87') Cahill
(84') Saha

Rezerwowi:
Mucha
Bilaletdinow
Barkley
(87') McFadden
(75') Gueye
(84') Vellios
Stracqualursi

Strzelcy: 26' Colback - 51' Baines(k)
Żółte kartki: Heitinga
Widzów: 43,619
Sędzia: Howard Webb


«wstecz