Everton - Swansea 1:0
21 grudnia 2011, Goodison Park


Everton w końcu wygrał, choć znowu zagrał bardzo słabo. Jeszcze gorzej wypadło jednak Swansea, dlatego jedyny gol Leona Osmana wystarczył do skromnego zwycięstwa.

David Moyes dokonał dwóch zmian w porównaniu do meczu z Norwich sprzed 3 dni. Dinijar Bilaletdinow, który ma ponoć niedługo opuścić Goodison Park, nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych, na której usiedli Tim Cahill i Magaye Gueye. W miejsce tej dwójki wystąpili powracający po urazie Seamus Coleman i Royston Drenthe. Kontuzja wykluczyła Jacka Rodwella.

O ile w meczu z Norwich The Toffees zaatakowali od początku i w pierwszym kwadransie wyglądali przyzwoicie, tak przeciwko Łabędziom przez pierwsze pół godziny nie działo się praktycznie nic, poza mocno niecelnym strzałem głową Johna Heitingi i kilkoma próbami indywidualnych akcji Drenthe. W 31 minucie Niebiescy stracili na dodatek Colemana, któremu odnowił się uraz.

Jego zmiennik, Magaye Gueye, wniósł nieco ożywienia i miał najlepszą sytuację w pierwszej połowie. Wcześniej po wrzutce Drenthe niewiele obok słupka strzelał Saha, a w 38 minucie po rajdzie lewą stroną Leighton Baines wyłożył piłkę jak na tacy na 10-ty metr, gdzie doszedł do niej Gueye. Francuz uderzył po ziemi, ale za bardzo w środek bramki i pozwolił tym samym na wspaniałą interwencję Michela Vorma.

Gueye powinien był wykorzystać też swoją drugą okazję, gdy znakomicie podał mu Leon Osman. Magaye stanął oko w oko z Vormem i próbował strzelać mu między nogami, ale Holender i tym razem wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. Co prawda sędzia liniowy podniósł chorągiewkę wskazując spalonego, co było decyzją błędną, ale i tak piłka po prostu musiała się znaleźć w siatce przy tak dogodnej sytuacji.

Swansea w pierwszej połowie nie oddało choćby jednego strzału, więc bezbramkowy remis był dla gości absolutnym maksimum. Everton przyzwyczaił już jednak w tym sezonie, że potrafi stracić gola, nawet jeśli rywal w ciągu całego meczu przeprowadzi tylko jedną jedyną składną akcję.

Tym razem to The Toffees wyszli jednak na prowadzenie. W 60 minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Roystona Drenthe do strzału głową w polu karnym doszedł jeden z niższych na boisku Leon Osman i posłał piłkę w długi róg, poza zasięgiem bramkarza. Duet Drenthe-Osman wypracował więc kolejnego gola w przeciągu 3 dni.

Swansea zagroziło bramce Tima Howarda dopiero w 68 minucie, ale groźne uderzenie głową Danny'ego Grahama zmierzało wprost do rąk Amerykanina. Do końca spotkania nie działo się już za wiele i Everton w końcu odniósł zwycięstwo. Gra The Toffees poza dobrą postawą Drenthe pozostaje jednak na bardzo słabym poziomie i będzie musiała ulec poprawie, jeśli zawodnicy marzą o wywiezieniu jakichś punktów z Sunderlandu w drugi dzień świąt.




Howard
Hibbert
Jagielka
Heitinga
Baines
Coleman (31')
Osman
Fellaini
Neville
Drenthe (80')
Saha (75')

Rezerwowi:
Mucha
Distin
Barkley
Cahill (80')
Gueye (31')
McFadden
Stracqualursi (75')
1:0

Statystyki:

Everton - vs - Swansea

1 - Bramki - 0
5 - Strzały celne - 1
7 - Strzały niecelne - 0
4 - Zablokowane strzały - 4
9 - Rzuty rożne - 2
8 - Faule - 14
2 - Spalone - 1
1 - Żółte kartki - 2
0 - Czerwone kartki - 0
46% - Posiadanie piłki - 54%









Vorm
Williams
(45') Taylor
Caulker
(74') Britton
Sinclair
Routledge
Allen
(46') Gower
Richards
Graham

Rezerwowi:
Tremmel
Monk
(45') Rangel
(46') Agustien
Dobbie
(74') Lita
Moore

Strzelcy: 60' Osman
Żółte kartki: Gueye - Routledge, Williams
Widzów: 32,004
Sędzia: Kevin Friend


«wstecz