Everton - Wolverhampton 2:1
19 listopada 2011, Goodison Park


Everton w końcu odniósł zwycięstwo. The Toffees po raz kolejny zagrali słabo i przewidywalnie, ale tym razem wystarczyło to do pokonania Wolverhampton, choć przy wydatnej pomocy będącego chyba w jeszcze słabszej formie sędziego, który dał Niebieskim karnego z kapelusza.

David Moyes z uporem maniaka wystawia co tydzień niemal identyczną jedenastkę i co tydzień nie zdaje to rezultatu. Tym razem z powodu kontuzji zabrakło Phila Neville'a i Sylvaina Distina, a na dodatek wirus FIFA dopadł Jacka Rodwella, który wrócił z urazem ze zgrupowania reprezentacji Anglii. Po meczu zawieszenia za nadmiar żółtych kartek wrócił jednak Marouane Fellaini.

Na pierwsze poważne zagrożenia pod którąkolwiek z bramek trzeba było czekać ponad kwadrans. Z prawej strony piłkę w pole karne wrzucił Seamus Coleman, tam zgrał ją Tim Cahill, a wolejem po koźle uderzył Louis Saha. Dobrą interwencją popisał się jednak walijski golkiper Wayne Hennessey.

Jak to zwykle bywa w tym sezonie, Everton dał sobie wbić bramkę jako pierwszy, chociaż rywale nie grali zupełnie nic. Wystarczyło, że dostali się w pole karne, a w jego narożniku bezmyślnym zagraniem 'popisał' się Fellaini, który sfaulował Davida Edwardsa, a Jon Moss podyktował rzut karny. Tim Howard w tym sezonie już trzykrotnie wyszedł zwycięsko z takich pojedynków, tym razem pokonał go jednak Stephen Hunt.

The Toffees udało się doprowadzić do wyrównania jeszcze przed przerwą. Po centrze Leightona Bainesa z rzutu wolnego w polu karnym walkę o piłkę wygrał Phil Jagielka i strzałem głową pokonał Hennesseya. Do przerwy wynik był remisowy, choć Niebieskim należał się rzut karny, gdy pociągnięciem za ramię do parteru sprowadzony został Cahill. Tym razem Jon Moss nie był już tak skrupulatny.

Po zmianie stron obraz gry znacząco się nie zmienił. The Toffees atakowali, ale robili to nieporadnie, choć i tak stworzyli kilka sytuacji. Najlepszą z nich miał Cahill. Australijczyk nie strzelił gola od grudnia 2010 roku i tym razem nie potrafił wpakować piłki do siatki z 5 metrów. Tak długo się do tego zabierał, że jego uderzenie zdążył przyblokować obrońca.

W 83 minucie sędzia Moss podyktował rzut karny. Dopiero kilka powtórek pozwoliło stwierdzić tego przyczynę, bowiem Stephen Ward lekko odepchnął Louisa Sahę. Na boiskach Premier League takie karne widuje się bardzo rzadko. Skoro jednak nadarzyła się już okazja, jedenastkę pewnie wykorzystał Baines.

Wilki starały się wywalczyć choć punkt, ale nie były w stanie tego dokonać. Najlepszą okazję miały po rzucie wolnym, gdy na własnej połowie piłkę stracił Bilaletdinow, ale Jamie O'Hara uderzył niecelnie. Everton powinien spokojnie ogrywać takich rywali, a jednak męczył się niemiłosiernie i potrzebował do tego pomocy sędziego. Prawdopodobnie będzie to tylko wodą na młyn Davida Moyesa, który nadal nie będzie nic zmieniał w zespole i przeciwko Boltonowi znowu zobaczymy nudną i przewidywalną grę.




Howard
Hibbert
Jagielka
Heitinga
Baines
Coleman
Fellaini
Osman
Drenthe (85')
Cahill (73')
Saha (90')

Rezerwowi:
Mucha
Mustafi
Barkley
Gueye
Bilaletdinow (85')
Vellios (73')
Stracqualursi (90')
2:1

Statystyki:

Everton - vs - Wolverhampton

2 - Bramki - 1
5 - Strzały celne - 1
4 - Strzały niecelne - 3
6 - Zablokowane strzały - 1
9 - Rzuty rożne - 1
14 - Faule - 13
1 - Spalone - 4
1 - Żółte kartki - 3
0 - Czerwone kartki - 0
48% - Posiadanie piłki - 52%









Hennessey
(58') Stearman
Ward
Johnson
Berra
(86') Edwards
Henry
Hunt
(80') Milijas
O'Hara
Doyle

Rezerwowi:
De Vries
(58') Elokobi
Craddock
(80') Jarvis
Guedioura
Ebanks-Blake
(86') Fletcher

Strzelcy: 44' Jagielka, 83' Baines(k.) - 37' Hunt(k.)
Żółte kartki: Baines - Henry, Hunt, O'Hara
Widzów: 33,953
Sędzia: Jon Moss


«wstecz