Wolverhampton - Everton 0:0
6 maja 2012, Molineux Stadium


W przedostatnim meczu sezonu 2011/12 Everton bezbramkowo zremisował na wyjeździe ze zdegradowanym już Wolverhampton. Na tym można by właściwie zakończyć opis tego spotkania.

David Moyes wystawił żelazną jedenastkę, nawet kontuzje Darrona Gibsona i Phila Neville'a nie spowodowały, że szansę występu dostaliby Jose Baxter, Ross Barkley czy Shane Duffy. Uprzedzając nieco późniejsze wydarzenia, żaden z tej trójki nie powąchał nawet murawy wygrzewając siedzenie swego krzesełka.

Był to jeden z najnudniejszych meczów, jaki mieliśmy przyjemność, dość wątpliwą, oglądać w ostatnich latach. Znów uprzedzając fakty, Tim Howard nie zanotował żadnego kontaktu z piłką poza kilkoma dalekimi wykopami z 5 metra.

Jedną z pierwszych okazji miał Tim Cahill, który po centrze Jamesa McFaddena uderzał z 6 metrów, ale za lekko by pokonać De Vriesa. Everton mógł otrzymać rzut karny, gdy w szesnastce podcinany był Leon Osman, ale Lee Mason nie wskazał na 11-ty metr.

W 23 minucie na strzał zdecydował się... Tony Hibbert, ale jego mocne uderzenie zostało wyblokowane na rzut rożny. Zza pola karnego strzelał też Steven Pienaar, ale zbyt lekko i dobrze interweniował rezerwowy golkiper Wolves.

W 28 minucie piłka wpadła do siatki po uderzeniu kogoż innego jak Nikicy Jelavicia, ale sędzia odgwizdał spalonego. Jak pokazały powtórki Chorwat bynajmniej na spalonym nie był.

Pierwsza połowa nie przyniosła więc goli, przynajmniej tych uznanych, a po zmianie stron gra wyglądała tylko gorzej. Jedną z nielicznych szans miał Marouane Fellaini, który doszedł do uderzenia z 5 metrów, ale nie przyłożył dobrze głowy i piłka przeleciała nad poprzeczką.

W 73 minucie the Toffees po raz drugi umieścili piłką w siatce. Po raz drugi gol nie został jednak uznany przez arbitra. Po centrze Jelavicia w piłkę nie trafił Fellaini, ale akcję zamknął jeszcze wprowadzony wcześniej Denis Stracqualursi. Boczny sędzia podniósł jednak chorągiewkę, gdyż na spalonym był Marouane. Choć Belg nie dotknął piłki, tym razem decyzja była chyba słuszna.

Po 4 doliczonych minutach to mierne widowisko zakończyło się bezbramkowym remisem, pierwszym od grudnia 2010 roku i meczu z Wigan. Everton powinien był spokojnie wygrać, tak jak chociażby tydzień wcześniej, gdy rozniósł Fulham. Tym bardziej dziwi więc fakt, że żadnych szans nie dostaje młodzież, szczególnie po słowach Moyesa o końcówce sezonu, gdy miał stawiać głównie na Barkeya. W ostatniej kolejce na Goodison Park zawita walczące o Ligę Mistrzów Newcastle.




De Vries
Stearman
Ward
Berra (54')
Zubar
Edwards
Kightly (71')
Henry
Hunt
Fletcher (60')
Doyle

Rezerwowi:
Ikeme
Elokobi (54')
Johnson
Milijas
Jonsson
Forde (71')
Ebanks-Blake (60')
0:0

Statystyki:

Woverhampton - vs - Everton

0 - Bramki - 0
0 - Strzały celne - 4
7 - Strzały niecelne - 9
2 - Zablokowane strzały - 8
3 - Rzuty rożne - 7
9 - Faule - 10
4 - Spalone - 9
0 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
43% - Posiadanie piłki - 57%









Howard
Hibbert
Jagielka
Heitinga
Distin
(58') McFadden
Osman
Fellaini
Pienaar
(68') Cahill
Jelavić

Rezerwowi:
Mucha
Duffy
Coleman
Barkley
(68') Gueye
Baxter
(58') Stracqualursi

Widzów: 25,466
Sędzia: Lee Mason


«wstecz