Everton - Leyton Orient 5:0
29 sierpnia 2012, Goodison Park


W drugiej kolejce Everton odniósł wyjazdowe zwycięstwo nad Aston Villą 3-1. The Toffees zdołali więc zdobyć Villa Park po raz pierwszy od 7 lat i notują najlepszy start od ostatnich 5 sezonów.

David Moyes dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do meczu z Manchesterem United. W miejsce kontuzjowanego Tony'ego Hibberta pojawił się Steven Naismith, po raz pierwszy występujący w wyjściowej jedenastce Evertonu. Na prawą obronę cofnięty został Phil Neville.

Od początku przewagę osiągnęli The Toffees. Nie minęły 3 minuty, a było już 1-0. Leon Osman podał do Naismitha, ten wycofał nieco piłkę do Stevena Pienaara, a reprezentant RPA z ponad 20 metrów uderzył w kierunku dalszego słupka nie dając szans Givenowi.

Kolejne dwie okazje miał Nikica Jelavić. Chorwat dwukrotnie uderzał głową, najpierw w 7 minucie z ostrego kąta nie zdołał zmieścić piłki w świetle bramki, a 9 minut później po rzucie rożnym strzelił nieznacznie nad poprzeczką.

W 22 minucie na strzał z 16 metrów zdecydował się Osman. Został zablokowany, ale do piłki dopadł Darron Gibson i z 25 metrów uderzył potężnie, choć nieznacznie nad bramką.

W 31 minucie było już 2-0. Prawą stroną popędził Phil Jagielka, który dostał dobre podanie, zdążył dobiec do piłki przed linią końcową i znakomicie zacentrować w pole karne. Tam czekał już nie kto inny jak Marouane Fellaini. Belg uderzył głową po koźle i Given nie powinien mieć najmniejszych problemów ze złapaniem futbolówki, ale w jakiś sposób przepuścił ją między rękami.

W 43 minucie The Toffees zadali kolejny cios. Po podobnej akcji, ale tym razem z lewej strony boiska, podanie pod linię końcową dostał Baines. Anglik spokojnie wycofał piłkę po ziemi na 8-my metr, a tam bez namysłu mocnym strzałem przy słupku w siatce umieścił ją Jelavić.

Jedyne zagrożenie ze strony Aston Villi pod bramką Tima Howarda miało miejsce w doliczonym czasie gry. Amerykanin spokojnie wybronił jednak uderzenie Bannana. Był to jedyny strzał gospodarzy i pierwsza połowa zakończyła się zdecydowanym prowadzeniem Evertonu.

Niebiescy z animuszem rozpoczęli też drugą połowę. Obrońcy Aston Villi dwukrotnie blokowali jednak strzały najpierw Jelavicia, a potem Naismitha. Po drugiej stronie również gracze gospodarzy mieli dwa zablokowane uderzenia.

W 58 minucie po prostopadłym podaniu Jelavić uciekł obronie i został podcięty od tyłu przez Clarka. Obrońca Villi dostał od razu czerwoną kartkę. Rzut wolny w tej sytuacji wykonywał Gibson i strzelił nie na siłę, a technicznie. Zabrakło mu mniej niż pół metra do umieszczenia piłki w okienku.

5 minut później Baines przeprowadził akcję lewym skrzydłem i zagrał w pole karne do Pienaara. Ten uderzył z półwoleja, ale znakomicie obronił Given. Po rzucie rożnym irlandzkiego golkipera wyręczyła poprzeczka, w którą trafił Distin. Niedługo potem Baines został sfaulowany w szesnastce, ale sędzia Oliver podyktował tylko rzut wolny za boczną linią pola karnego.

Na ostatnie 20 minut na murawie pojawił się debiutujący Kevin Mirallas, który zmienił Gibsona. Nieco wcześniej za Naismitha wszedł Seamus Coleman. Reprezentant Belgii mógł zaliczyć prawdziwe 'wejście smoka', ale był minimalnie spóźniony do centry z prawej strony.

W 75 minucie grająca w osłabieniu Aston Villa strzeliła gola honorowego. Z 25 metrów uderzył El Ahmadi, a nie popisał się Howard. Co prawda piłka zmieniła kierunek lotu i zmyliła nieco Amerykanina, ale i tak zmierzała niemal w środek bramki.

Mirallas kilka razy pokazał niezłe wyszkolenie techniczne i szybkość oraz umiejętność znalezienia się w polu karnym. Najpierw po centrze Bainesa jego strzał został zablokowany, a kilka minut później po dośrodkowaniu Colemana z drugiej strony boiska umieścił piłkę w siatce. Znajdował się jednak na minimalnym spalonym.

W doliczonym czasie gry mogło być 2-3. Brak koncentracji obrońców mógł wykorzystać Weimann, ale po wbiegnięciu w pole karne trafił tylko w słupek. Dobitkę zablokował natomiast Baines.

Grający w przewadze Everton spuścił z tonu, dał sobie strzelić gola i omal nie stracił kolejnego. Przez większość meczu Niebiescy potwierdzili jednak bardzo dobrą formę i mimo błędów w końcówce odnieśli całkowicie zasłużone zwycięstwo. Ostatni raz zanotować 2 zwycięstwa na starcie udało się w 2007 roku i sezon zakończony został wówczas na 5 miejscu. W kolejny weekend The Toffees wyjadą do West Bromwich, natomiast w środku tygodnia w League Cup podejmą Leyton Orient.




Mucha
Coleman
Jagielka (46')
Heitinga
Baines (46')
Naismith
Osman (46')
Neville
Gueye
Mirallas
Anichebe

Rezerwowi:
Howard
Duffy (46')
Distin
Garbutt (46')
Barkley (46')
Jelavić
Vellios
5:0

Statystyki:

Everton - vs - Leyton Orient

5 - Bramki - 0
11 - Strzały celne - 2
11 - Strzały niecelne - 7
6 - Rzuty rożne - 3
8 - Faule - 6
1 - Spalone - 5
0 - Żółte kartki - 0
0 - Czerwone kartki - 0
64% - Posiadanie piłki - 36%









Jones
Sawyer
Chorley
Baudry
Clarke
Cox
(56') Griffith
Smith
(74') Odubajo
(47') James
Lisbie

Rezerwowi:
Allsopp
(47') McSweeney
(74') Cook
(56') Rowlands
Symes
Brunt
Mooney

Strzelcy: 16' Mirallas, 22' Osman, 29' Mirallas, 35' Anichebe, 67' Gueye
Widzów: 24,124
Sędzia: Roger East


«wstecz