Manchester City - Everton 1:1
1 grudnia 2012, Etihad Stadium


Marouane Fellaini znów strzela, Everton znów remisuje. The Toffees zremisowali siódme z ostatnich dziewięciu spotkań. Podział punktów na terenie mistrza Anglii, Manchesteru City, nie jest jednak złym rezultatem.

David Moyes nie oszczędza swoich zawodników i wystawił identyczną jedenastkę, jak 3 dni wcześniej w meczu z Arsenalem. Nadal brakowało Kevina Mirallasa, który wrócił już do treningów, ale nie był gotów do gry.

Od samego początku zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki miał Everton. Na niewiele się to jednak zdało, gdyż w pierwszych 20 minutach poza słabymi i niecelnymi strzałami Leona Osmana i Stevena Naismitha pod obiema bramkami nie działo się absolutnie nic. Dopiero później jakiekolwiek sytuacje zaczęli stwarzać gospodarze. Najpierw strzał Teveza był jednak niecelny, a potem uderzenie Nasriego zablokował... Dzeko.

W 33 minucie miała miejsce pierwsza godna uwagi akcja. Leighton Baines zacentrował w pole karne, po drodze piłkę musnął Kompany i ta trafiła do Fellainiego. Belg strzelił głową, ale instynktownie obronił Hart. Bramkarz City zapobiegł utracie gola, lecz nie był w stanie wybić piłki na tyle daleko, by do dobitki nie doszedł Maraouane i kolanem przeniósł futbolówkę nad leżącym już golkiperem.

Obudziło to gospodarzy, którzy zaatakowali pod koniec pierwszej połowy. Tim Howard dwukrotnie bronił niezbyt groźne uderzenia Teveza oraz strzał z półwoleja Dzeko. W 43 minucie sędzia podyktował jednak rzut karny. Po rzucie rożnym Fellaini trzymał lekko Edina Dzeko, a ten teatralnie upadł, co najmniej jakby został ścięty z nóg. Arbiter dał się na to nabrać, a jedenastkę pewnie wykorzystał Tevez.

Tuż przed przerwą The Toffees mogli odzyskać prowadzenie. Po kolejnej centrze Bainesa do strzału głową znów doszedł Fellaini, ale piłkę zmierzającą tuż przy słupku sparował Hart i do przerwy był remis 1-1.

Ciekawa końcówka pierwszej połowy zapowiadała spore emocje po zmianie stron. Nic bardziej mylnego. Everton został zepchnięty na własną połowę, ale nie dopuszczał City do zbyt wielu bramkowych okazji. W 63 minucie po indywidualnej akcji próbował Maicon, lecz wprost w Howarda.

Niedługo później Silva posłał znakomite podanie do Dzeko, któremu w ostatniej chwili ofiarnym wślizgiem futbolówkę wygarnął Pienaar. I to byłoby na tyle z groźniejszych akcji gospodarzy.

Jedyna szansa The Toffees to doliczony czas gry i rzut wolny z 25 metrów. Do strzału podszedł Nikica Jelavić i choć uderzył nie najlepiej, Hart miał ogromne problemy. Piłki prześlizgnęła mu się po rękach i wyleciała za bramkę tuż obok słupka.

Po stojącym na bardzo niskim poziomie meczu Everton zdobył więc punkt na terenie mistrza Anglii. Choć był to siódmy podział punktów w ostatnich 9 spotkaniach, na ten na pewno nie można narzekać. W następnej kolejce na Goodison Park zawita będący ostatnio na fali Tottenham, który wyprzedził Niebieskich w tabeli.




Hart
Maicon
Kompany
Lescott
Kolarov (7')
Nasri
Barry
Silva
Y. Toure
Dzeko (80')
Tevez (68')

Rezerwowi:
Pantilimon
Zabaleta (7')
K. Toure
Sinclair
Garcia
Aguero (68')
Balotelli (80')
1:1

Statystyki:

Man City - vs - Everton

1 - Bramki - 1
5 - Strzały celne - 4
2 - Strzały niecelne - 3
3 - Zablokowane strzały - 2
5 - Rzuty rożne - 2
18 - Faule - 12
1 - Spalone - 0
2 - Żółte kartki - 1
0 - Czerwone kartki - 0
59% - Posiadanie piłki - 41%









Howard
Hibbert
Jagielka
Distin
Baines
(73') Naismith
Osman
Gibson
Pienaar
Fellaini
(90') Jelavić

Rezerwowi:
Mucha
(90') Heitinga
(73') Oviedo
Hitzlsperger
Barkley
Gueye
Vellios

Strzelcy: 43' Tevez(k) - 33' Fellaini
Żółte kartki: Zabaleta, Lescott - Fellaini
Widzów: 47,386
Sędzia: Lee Probert


«wstecz