Everton - Rapid Wiedeń 3:1
Data: 15.05.1985
Stadion: De Kuip, Rotterdam
Widzów: 45,000
Strzelcy: Gray, Steven, Sheedy - Krankl
Everton: Southall; Stevens, Van den Hauwe, Ratcliffe, Mountfield, Reid, Steven, Sharp, Gray, Bracewell, Sheedy



Po zapewnieniu sobie mistrzostwa kraju i awansie do finału FA Cup Everton w kolejnym kroku do potrójnej korony spotkał się w finale Pucharu Zdobywców Pucharów z Rapidem Wiedeń. The Toffees po znakomitym reważnu na Goodison Park z Bayernem przystępowali do konfrontacji z Austriakami w roli faworytów. Howard Kendall oglądał Rapid tydzień wcześniej i wiedział, że jeśli jego podopieczni utzymają dyspozycję, to są jak najbardziej zdolni do sięgnięcia po pierwsze europejskie trofeum.

Przed meczem Rapid zapowiadał, że podejmie otwarty atak na Everton, jednak w rzeczywistości Austriacy skupili się na defensywie. Wspierany Niebieską Armią na trybunach Everton zdominował grę i raz po raz atakował bramkę rywala. w Pierwszej połowie The Toffees strzelili nawet gola, Kevin Sheedy z rzutu wolnego podał do Dereka Mountfielda, ten zgrał do Andy'ego Gray'a, który wpakował piłkę do siatki. Sędzia gola jednak nie uznał dopatrując się pozycji spalonej Mountfielda. Ujęcia telewizyjne pokazały, że była to decyzja błędna.

Ograniczając się pratktycznie tylko do kontrakatków, Rapid przetrwał pierwszą połowę z wynikiem 0-0. Ponieważ grę prowadzili w głównej mierze The Toffees, być może Austriacy liczyli na zmęczenie przeciwnika i wtedy podjęcie ataku. Taktyka ta okazała się jednak nieskuteczna, choć w drugiej połowie Everton niemal nie stracił bramki, gdy obrońca zmienił lot piłki po dośrodkowaniu, która ostatecznie wylądowała na zewnętrznej stronie poprzeczki.

W 57 minucie kibice Niebieskich wreszcie dostali powód do radości. Fatalny błąd obrońcy wykorzystał Graeme Sharp, który przejął podanie zawodnika Rapidu do własnego bramkarza i wystawił piłkę na 10 metr do niepilnowanego Gray'a. Andy nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce, a o spalonym nie mogło być mowy. Mimo niekorzystnego rezultatu dla Austriaków, to Everton dalej przeważał. W 72 minucie The Toffees prowadzili już 2-0. Rzut rożny wykonał Sheedy, płka przeleciała między obrońcami do stojącego na 5 metrze Stevena, który zdobył gola.

Rapid nie miał już nic do stracenia i musiał całe siły przerzucić na atak. Austriakom obronę Evertonu udało się sforsowac dopiero w 83 minucie. Po prostopadłym zagraniu w pole karne piłka przeleciała między nogami Kevina Ratcliffe'a(wcześniej zmieniła jeszcze kierunek), dopadł do niej Krankl, który minął Southalla i trafił do pustej bramki.

The Toffees odpowiedzieli 120 sekund później. Zupełnie niepilnowany na lewej stronie był Sheedy, który wpadł w pole karne i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans bramkarzowi. Everton mógł jeszcze podwyższyć, ale ostatecznie mecz zakończył się całkowicie zasłużowyn zwycięstwem 3-1. Dla wielu fanów w Rotterdamie, jak i oglądających mecz w Merseyside, była to najwspanialsza noc w życiu. Jeden z najbardziej zasłużonych angielskich klubów wreszcie osiągnął sukces na arenie międzynarodowej. Co prawda potrójną koronę zabrał nam Manchester United wygrywając w finale FA Cup, ale i tak był to najpiękniejszy sezon w historii Evertonu. Powracających bohaterów kibice w mieście powitali iście po mistrzowsku.





«wstecz





www.EvertonPoland.com