Everton - Manchester United 1:0
Data: 20.05.1995
Stadion: Wembley
Widzów: 79,592
Strzelcy: Rideout
Everton: Southall, Jackson, Watson, Unsworth, Ablett, Horne, Parkinson, Hinchcliffe, Stuart, Limpar (Amokachi), Rideout (Ferguson)



12 miesięcy wcześniej Everton w ostatnim meczu sezonu desperacko uratował się przed spadkiem, by w maju 1995 roku dotrzeć do finału FA Cup. Nowy menażer Joe Royle wprowadził trochę stabilizacji do zespołu i w bardzo dobrym stylu doprowadził drużynę tak wysoko. The Toffees w półfinale pewnie ograli 4-1 Tottenham, gdy Manchester United potrzebował powtórki meczu z Crystal Palace. Faworytami spotkania były oczywiście Czerwone Diabły, które o punkt przegrały mistrzostwo kraju, podczas gdy Everton kończył rozgrywki na 15 miejscu.

Przed meczem dużo mówiło się o rezerwowych, ponieważ na ławkach po dłuższych przerwach znalezli się Duncan Ferguson i Danie Amokachi, oraz po przeciwnej stronie Ryan Giggs. The Toffees skazywani byli na pożarcie, jednak to oni nosili przydomek 'psy wojny'.

Początek spotkania nie był ładny dla oka. Everton zaczął agresywnie nie chcąc pozwolić United na nabranie wiatru w żagle. Jednak to Manchester miał pierwszą dobrą okazję. Po centrze Nicky'ego Butta nieznacznie strzałem głową pomylił się Lee Sharpe. Everton odpowiedział dobrą akcją, gdy Joe Parkinson podał do Andersa Limpara, którego strzał w krótki słupek obronił Peter Schmeichel.

Po pół godziny niespodziewanie na prowadzenie wyszedł Everton. Limpar wypuścił prawą stroną Matta Jacksona, który wystawił piłkę na 5 metr do Grahama Stuarta. Ten trafił jednak w poprzeczkę, ale dobitka głową w wykonaniu Paula Rideouta była już skuteczna. The Toffees chcieli pójść za ciosem, kilka groznych piłek w pole karne posłał Limpar, gdzie nie radził sobie kontuzjowany Steve Bruce. W końcówce Limpar odebrał piłkę rywalowi i podał do Stuarta, ale jego strzał został bardzo dobrze wybroniony przez Schmeichela.

Bruce nie był w stanie wybiec na drugie 45 minut, więc Ferguson posłał za niego Giggsa chcąc wzmocnić siłę ofensywną. Giggs rzeczywiście ożywił grę i z minuty na minutę Manchester osiągał przewagę. Po jednej z jego piłek Czerwone Diabły domagały się karnego za zagranie ręką, podczas gdy Sharpe nie zdołał skierować piłki do bramki. Royle wpuścił Amokachiego i Fergusona, a w Manchesterze wszedł Paul Scholes. Znów po zagraniu Giggsa znakomitą szansę miał Mark Hughes, ale fantastycznie dwukrotnie interweniował Neville Southall.

Walijczyk na bramce spisywał się genialnie broniąc jeszcze kilka ważnych piłek, w tym niezły strzał Giggsa. Oblężenie United nie przyniosło efektu, Everton utrzymał jednobramkowe prowadzenie i po raz piąty sięgnął po krajowy puchar. Takiego obrotu spraw na pewno nikt się nie spodziewał po fatalnych poprzednich rozgrywkach. Finał FA Cup w sezonie 1994/95 był naszym ostatnim wywalczonym trofeum.






«wstecz





www.EvertonPoland.com