Everton - Fulham 2:1
Data: 16.03.2002
Stadion: Goodison Park
Widzów: 34,639
Strzelcy: Unsworth, Ferguson - Malbranque
Everton: Simonsen; Hibbert, Weir, Stubbs, Pistone; Gemmill, Gravesen, Carsley, Unsworth (Blomqvist); Ferguson, Radziński (Moore)



Po niemal 4 latach bez znaczącej poprawy gry The Toffees zwolniony został w końcu Walter Smith. Na jego miejsce przyszedł również Szkot David Moyes, który po zalediwie 48 godzinach przystąpił do swojego pierwszego meczu w nowej roli. Debiut iście wymarzony i nareszcie nadzieja wśród kibiców, że na Goodison Park wrócą dobre dawne czasy.

Nie minęło nawet 30 sekund, a David Unsworth już strzelił bramkę dla Evertonu. Po koronkowej akcji piłkę w polu karnym otrzymał właśnie Unsworth, który płaskim strzałem pokonał Edwina van der Saara. The Toffees podwyższyli na 2-0 już w 12 minucie. Fatalny błąd popełnił van der Saar, a Duncan Ferguson nie mógł nie skorzystać z prezentu i strzelił bramkę. Kibice przecierali oczy ze zdumienia. Ci sami zawodnicy, którzy do tej pory zawodzili nagle odzyskali wiarę w siebie i szybko ustawili sobie mecz z Fulham.

Tego dobrego meczu nie zepsuła nawet czerwona kartka w konsekwecji dwóch żółtych dla Tohmasa Gravesena. Na boisku było nerwowo, a za przepychanki po żółtej kartce otrzymali pózniej Unsworth i Steed Malbranque. Nerwowość udzieliła się także obrońcom, którzy zaczęli niepotrzebnie faulować przy chętnie rozdającym kartoniki sędzim Barberze. Pierwsza połowa zakończyła się jednak z czystym kontem z tyłu, choć Fulham zaczęło sobie tworzyć sytuacje.

W przerwie kontuzjowanego Tomasza Radzińskiego, który miał udział przy pierwszej bramce, zmienił Joe-Max Moore. W 53 minucie The Cottagers strzelili bramkę kontaktową. Hayles ograł na lewej stronie Hibberta i wystawił piłkę Malbranque'owi, który z bliska zapakował ją do siatki. Fulham chciało pójść za ciosem i osiągnęło pewną przewagę.

Druga czerwona kartka wisiała w powietrzu, dlatego Moyes zdjął ostro grającego Unswortha, cofnął też Fergusona zostawiając Moore'a na szpicy. The Cottagers byli bliscy wyrównania w 85 minucie, jednak Louis Saha trafił w poprzeczkę. Ostatnie minuty The Toffees zagrali w defensywie koncertowo kończąc mecz z cennymi punktami na koncie.

Debiut David Moyesa wypadł więc znakomicie. Co prawda Everton miał trochę szczęścia, bo oddał tylko 2 celne strzały, ale wreszcie zagrał dobry mecz, który okazał sie też dobrym prognostykiem dalszej pracy rudowłosego Szkota.


«wstecz





www.EvertonPoland.com