Everton - Sunderland 7:1
Data: 24.11.2007
Stadion: Goodison Park
Widzów: 38,594
Strzelcy: Yakubu 2, Cahill 2, Pienaar, Johnson, Osman
Everton: Howard, Neville, Yobo (Jagielka), Lescott, Nuno Valente, Arteta, Carsley, Osman, Pienaar (Anichebe), Cahill, Yakubu (Johnson)



Nawet najwięksi optymiści nie śmieli marzyć o wyniku, jaki tamtego wieczoru padł na Goodison Park. Ponad 38 tysięcy widzów było świadkami wspaniałego widowiska, po którym The Toffees 7-1 pokonali beniaminka z Sunderland.

Po raz ostatni tyle bramek udało się Evertonowi strzelić ponad 11 lat temu, gdy również na Goodison Park i również 7-1 pokonany został Southampton. Jest to więc wyrównanie naszego najlepszego wyniku w historii występów w Premiership.

David Moyes dokonał tylko jednej zmiany w porównaniu do meczu dwa tygodnie wcześniej z Chelsea, powracający po kontuzji Mikel Arteta wystąpił za Tony'ego Hibberta, którego miejsce na prawej stronie obrony zajął Phil Neville. Po raz pierwszy od bardzo dawna szkocki szkoleniowiec miał do dyspozycji pełen skład, dlatego nawet na ławce nie zasiedli Alan Stubbs, Leighton Baines, Tony Hibbert, James McFadden i James Vaughan.

Przed spotkaniem wszyscy spodziewali się trudnego meczu, Black Cats pokazali się już parę razy z bardzo dobrej strony, a w ostatnim meczu zremisowali z Newcastle 1-1. Przebieg spotkania z Evertonem był jednak zgoła inny. The Toffees całkowicie opanowali grę i mieli zdecydowaną przewagę, o czym świadczy chociażby niemal 20 celnych strzałów na bramkę, dla porównania w meczu z Chelsea zanotowaliśmy tylko jeden celny strzał.

Nikt chyba nie będzie więc zawiedziony, jeśli skupimy się na akcjach bramkowych, pomijając część z ogromu sytuacji, jakie stworzyli sobie w tym spotkaniu nasi zawodnicy.

Trzeba jednak wspomnieć, że Everton zaczął od 3 niewykorzystanych okazji, najpierw zablokowany został strzał Stevena Pienaara, później niewiele strzałem głową pomylił się Tim Cahill, a następnie strzał Nuno Valente dobrze obronił Craig Gordon. Młody bramkarz ze Szkocji był jednak bez szans w 12 minucie.

Akcję rozpoczął dalekim wykopem z 5 metrów Tim Howard. Piłka przeleciała przez 2/3 boiska i przy nieporadnych próbach zatrzymania jej przez obrońców Sunderlandu dotarła do Aiyegbeni Yakubu. Nigeryjczyk wbiegł w pole karne i uderzył w kierunku bramki. Futbolówka po rykoszecie poleciała sporym lobem nie dając najmniejszych szans Gordonowi na interwencję.

W 17 minucie było już 2-0. Na prawej stronie boiska na wysokości pola karnego 'poczarował' Mikel Arteta, później lekko wrzucił piłkę w pole karne do Phila Neville'a. Ten zagrał na 7 metr, gdzie piłkę przejął Cahill i z półobrotu posłał futbolówkę tuż obok Gordona.

Dopiero po 25 minutach pierwszy poważniejszy strzał mógł zamienić się na gola dla Sunderlandu, ale nieznacznie minął on słupek. Szansę na podwyższenie miał też Leon Osman, ale również jemu nie udało się strzelić bramki.

W 42 minucie znakomitą akcję na lewej stronie przeprowadzili Pienaar i Valente. Zawodnik z RPA podprowadził piłkę pod pole karne, następnie podał do Portugalczyka, ten odegrał ją, a strzałem z pierwszej piłki Gordona pokonał w końcu Pienaar.

Gdy wydawało się, że wynik meczu jest już praktycznie przesądzony, bramkę już w doliczonym czasie udało się strzelić zawodnikom Sunderlandu. Mocny strzał z daleka zdołał jeszcze obronić Howard, który sparował też na słupek dobitkę, ale wobec strzału Dwighta Yorke'a był już bezradny.

Druga połowa zaczęła się od deszczu i kolejnych ataków Evertonu, który co dość dziwne, nie cofnął się głęboko do obrony. W 62 minucie długą piłkę spod własnego pola karnego posłał Joseph Yobo. Na 20-tym metrze przejął ją Cahill, który wpadł w pole karne, przełożył jednego rywala i w sytuacji sam na sam umieścił piłkę w siatce.

Kolejna bramka padła w 72 minucie. Jednak jej opis pasowałoby zacząć minutę wcześniej. Przez całą bowiem minutę The Toffees koronkowo rozgrywali piłkę, przeszła jeszcze ona przez Howarda, by w końcu trafić do Leona Osmana. Anglik uderzył z 20 metrów, piłka odbiła się jeszcze lekko od nóg obrońców, jednak czubkiem buta zatrzymał ją Gordon.

Rzut rożny został krótko wykonany, znów w okolicach pola karnego piłkę otrzymał Osman, uderzył, ale po raz kolejny nie dane mu było strzelić gola. W odpowiednim miejscu znalazł się jednak Yakubu, który strzelił swoją drugą bramkę.

Chwilę później przy owacji publiczności Nigeryjczyka zmienił powracający po operacji Andy Johnson. Zaledwie 7 minut potrzebował on by strzelić gola. Akcja wyglądała jak kilka poprzednich, z własnej połowy daleką piłkę posłał Neville, AJ wyskoczył przed obrońców przejął ją i później lekko podciął nad bramkarzem.

To nie był jednak koniec strzelaniny na Goodison Park. W 85 minucie w końcu udało się trafić Osmanowi. Anglik przebiegł ponad 30 metrów z piłką, wpadł w pole karne i przy biernej już asekuracji obrońców Sunderlandu strzałem w dolny róg po raz siódmy pokonał Gordona.

Tak więc po znakomitym spotkaniu The Toffees w świetnym stylu, strzelając 7 bramek pokonali Sunderland. Trzeba jednak pamiętać, że mimo, iż zespół ten grał dość dobrze, to był tamtorocznym beniaminkiem.


«wstecz





www.EvertonPoland.com