Everton - Liverpool 1:0
Data: 04.02.2009
Stadion: Goodison Park
Widzów: 37,918
Strzelcy: Gosling
Everton: Howard, Hibbert, Jagielka, Lescott, Baines, Arteta, Fellaini (Gosling), Neville (Meyde), Osman, Pienaar (Rodwell), Cahill



Na wynik zapracowała cała ekipa, jednak to 19-latni Dan Gosling dał wielkie powody do radości niebieskiej części Merseyside.

Aż dogrywka była potrzebna, by w powtórzonym meczu Everton rozprawił się z lokalnym rywalem i awansował do 5 rundy FA Cup. W 28 minucie dogrywki jedyną bramkę meczu strzelił właśnie Gosling, chłopak, który dopiero 2 lutego obchodził swe 19 urodziny.

David Moyes wystawił identyczny skład, jaki przegrał na Old Trafford z Manchesterem United. Miejsca na ławce nie znalazł natomiast Victor Anichebe, który najprawdopodobniej popadł w konflikt ze szkoleniowcem.

Początek spotkania wyglądał lepiej dla przyjezdnych, gdyż to oni jako pierwsi poważniej zagrozili bramce rywala. Na strzał z 20 metrów zdecydował się Xabi Alonso, który pomylił się bardzo nieznacznie, jednak Tim Howard już był na miejscu by ewentualnie wybronić to uderzenie.

Po kwadransie The Reds stracili swojego kapitana, gdyż z powodu kontuzji uda boisko musiał opuścić Steven Gerrard, za którego pojawił się przeciętnie spisujący się Yossi Benayoun. Kibice na Goodison Park zareagowali na tę zmianę niemal jak na zdobytą bramkę.

The Toffees nie oddali w pierwszej połowie choćby jednego celnego strzału, jednak na uwagę zasługuje akcja Tima Cahilla, który wystawił piłkę Leonowi Osmanowi, a ten w trudnej sytuacji oddał potężny strzał z woleja jednak niecelny.

Kilkanaście minut po przerwie na boisku zameldowali się dwaj nastolatkowie Dan Gosling i Jack Rodwell, którzy zmienili odpowiednio Marouane Fellainiego i Stevena Pienaara. Belg doznał ponoć jakiegoś urazu.

Liverpool stwarzał groźniejsze sytuacje, jednak na prowadzenie powinien wyjść Everton. Piłkę w pole karne do Osmana zagrał Mikel Arteta(po drodze strącił ją jeszcze Cahill), a Anglik z niedużej odległości trafił jedynie w słupek.

Na kwadrans przed końcem The Toffees dostali kolejny atut do ręki w postaci drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartki dla Lucasa Leivy. Everton osiągnął przewagę, jednak nie udokumentował jej celnym trafieniem.

Dogrywka to również dominacja Niebieskich, a swoje szanse mieli kolejno Gosling, Osman i Cahill, jednak strzelali zbyt lekko, lub w ogóle niecelnie. Wreszcie kapitana Phila Neville'a zmienił wieczny rezerwowy Andy van der Meyde.

Któż by się spodziewał, iż to właśnie Holender będzie współautorem decydującej bramki. Otrzymał on piłkę na prawym skrzydle, a następnie miękko zacentrował w pole karne. Tam futbolówka przeleciała nad głowami obrońców i trafiła pod nogi niepilnowanego Goslinga.

Młody Anglik nieco pogubił się przy jej przyjęciu, jednak potem związał dwóch obrońców i posłał techniczny strzał w długi róg. Piłka po drodze odbiła się jeszcze lekko od nóg Arbeloi i Skrtela, a następnie po słupku wpadła do bramki.

Na zaledwie 2 minuty przed końcem dogrywki Goodison Park ogarnęła niesamowita wrzawa. Niedawno debiutujący nastolatek przesądził o wyniku spotkania, gdyż Everton nie dał sobie wydrzeć jakże ciężko wypracowanej przewagi.

Bardzo dobry mecz całej ekipy, kolejny świetny występ Phila Jagielki w defensywie(notabane niedługo przed golem został on wybrany graczem spotkania), jednak w kolejnych dniach z ust kibiców nie schodziło nazwisko Danny'ego Goslinga.



«wstecz





www.EvertonPoland.com