Everton - Manchester United 3:1
Data: 20.02.2010
Stadion: Goodison Park
Widzów: 39,448
Strzelcy: Bilaletdinow, Gosling, Rodwell
Everton: Howard, Neville, Distin, Heitinga, Baines, Donovan, Osman, Arteta, Bilaletdinow (Gosling), Pienaar (Rodwell), Saha



Po raz ostatni taką euforię kibice Evertonu w meczu z Manchesterem United, przynajmniej na Goodison Park, przeżywali 5 lat temu, gdy Duncan Ferguson dał zwycięstwo 1-0. Choć ostatnie wyniki były bardzo dobre, to nikt nie mógł przewidzieć, że po golach Dinijara Bilaletdinowa, Dana Goslinga i Jacka Rodwella The Toffees pokonają mistrza aż 3-1.

David Moyes z konieczności dokonał dwóch zmian w porównaniu do wygranego pojedynku ze Sportingiem Lizbona. W miejsce kontuzjowanego Tima Cahilla wszedł jeden z bohaterów, Bilaletdinow, natomiast Josepha Yobo na środku defensywy zastąpił John Heitinga i wybór ten był równie trafiony.

Od samego początku tempo gry było bardzo wysokie, już w 5 minucie po znakomitej indywidualnej akcji Leona Osmana, który z łatwością minął kilku rywali, ale nieczysto trafił w piłkę. Manchester odpowiedział 6 minut później, gdy z 16 metrów uderzał Darren Fletcher, choć posłał piłkę wysoko ponad bramką.

W 14 minucie groźnym strzałem swą gorszą prawą nogą popisał się Louis Saha, ale dobrze interweniował Edwin van der Sar. Nie minęły 2 minuty, a goście objęli prowadzenie. Na płaską centrę Antonio Valencii z prawej strony boiska pozwolił Leighton Baines, w polu karnym niezbyt fortunnie lot piłki zmienił Sylvain Distin, ta trafiła pod nogi Dimitara Berbatova, który strzałem od poprzeczki nie dał szans Timowi Howardowi.

Podobnie jak w meczu z Chelsea, Everton ani myślał dać rozpędzić się rywalowi. Długa piłka Johna Heitingi z 19 minuty odbijając się od głowy jednego z defensorów Czerwonych Diabłów trafiła pod nogi Dinijara Bilaletdinowa. Rosjanin balansem ciała zwiódł Wesa Browna i mocnym strzałem tuż przy słupku nie pozwolił nawet holenderskiemu golkiperowi z Old Trafford na jakąkolwiek interwencję.

Billy miał jeszcze jedną dobrą okazję, gdy doszedł do centry Bainesa, ale naciskany przez obrońców nie trafił w światło bramki. Z drugiej strony Wayne Rooney miał znakomitą sytuację, gdy po prostopadłym podaniu Berbatova minął już Tima Howarda, ale fantastycznie swego bramkarza asekurował Phil Neville i wygrał pojedynek bark w bark z reprezentantem Anglii.

Nieco szczęścia zabrakło Landonowi Donovanowi, któremu piłka spadła pod nogi na 5-tym metrze, lecz Amerykanin skiksował i żadnych problemów ze złapaniem futbolówki nie miał van der Sar. Wcześniej Howard obronił drugi i ostatni w pierwszej połowie celny strzał gości w wykonaniu Ji-Sung Parka.

Pierwsza połowa zakończyła się więc remisem, choć to Everton był stroną zdecydowanie lepszą, o czym świadczy przewaga w ilości strzałów i czasu posiadania piłki. Druga część nie rozpoczęła się już z takim impetem. Gra się uspokoiła, ale nadal to The Toffees dyktowali jej warunki. Pierwsze 20 minut to właściwie tylko niewykorzystany rzut wolny Bainesa z 25 metrów.

W 68 minucie znakomitą piłkę dostał Ronney, który wdarł się w pole karne, ale z dość ostrego kąta trafił w bandy za bramką. Niedługo potem coraz mniej widocznego Bilaletdinowa zmienił Dan Gosling. David Moyes miał nosa, gdyż młody Anglik w 76 minucie wpisał się na listę strzelców. Po znakomitej akcji na lewym skrzydle piłkę otrzymał Steven Pienaar, który spod końcowej linii zagrał na 8-my metr, gdzie Danny przyłożył tylko nogę.

Manchester musiał zacząć grać agresywniej i bardziej się otworzyć, co o mało nie przyniosło gola Mikelowi Artecie po kopii bramkowej sytuacji, ale Hiszpan musiał radzić sobie z piłką w powietrzu i zupełnie w nią nie trafił. Tymczasem Ronney był bardzo bliski doprowadzenia do remisu, gdy wykonywał rzut wolny z 20 metrów. Piłka otarła się tylko o czoło Distina i przeszła centymetry od słupka bramki Howarda.

W 88 minucie kolejna znakomita zmiana szkockiego menadżera, za Pienaara pojawił się Jack Rodwell. 19-latek w doliczonym czasie popisał się znakomitym rajdem przez pół długości boiska i spokojnie omijając Jonathana Evansa płaskim strzałem pokonał van der Sara.

Fantastyczne zawody w wykonaniu całego zespołu przyniosły dopiero 3 zwycięstwo w konfrontacjach z Man Utd w ramach Premier League. W kwietniu 2009 roku udało się co prawda wyeliminować Czerwone Diabły po rzutach karnych w FA Cup, ale takiego triumfu Goodison Park nie widziało już bardzo długo.


«wstecz





www.EvertonPoland.com