Everton - Manchester City 3:0
Data: 29.04.1933
Stadion: Wembley
Widzów: 92,950
Strzelcy: Stein, Dean, Dunn
Everton: Sagar; Cook, Cresswell; Britton, White, Thompson; Geldard, Dunn, Dean, Johnson, Stein



Po pokonaniu West Ham United 2-1 w półfinale FA Cup Everton w meczu finałowym miał zmierzyć się z Manchesterem City. Dla kibiców udających się na Wembley Everton zarezerwował 40 pociągów mieszczących niemal 30 tys. Evertonians. Mecz z Manchesterem City był jednym z pierwszych transmitowanych 'na żywo' za pomocą radia. Ponieważ stroje obydwu zespołów miały kolor niebieski trzeba było zagrać w innych barwach. Citizens wybrali czerwone, a The Toffees białe. Po raz pierwszy na koszulkach pojawiły się też numery, od 1 do 11 dla Evertonu i od 12 do 22 dla City, co ciekawe pierwszą klubową '9' został Dixie Dean.

Faworytami spotkania byli piłkarze z Manchesteru, na dodatek The Toffees z ostatnich 5 spotkań wygrali tylko jedno. Everton nie miał jeszcze wtedy menadżera z prawdziwego zdarzenia, dlatego wybór składu oparto na konsultacji z kapitanem Dean'em. Wzbudziło to trochę kontrowersji, szczególnie zastąpienie Teda Critchleya, strzelca zwycięskiego gola w półfinale, Albertem Geldardem.

Spotkanie lepiej rozpoczęli Citizens, już w pierwszej minucie Toseland posłał płaską piłkę na dalszy słupek, jednak tam napastnika uprzedził stojący w bramce Sagar. Tyle spokoju nie wykazał bramkarz po drugiej stronie boiska Langford, który omal nie wbił piłki do swojej bramki. Dla City dobre okazje mieli Herd i Brook, a Dixie Dean z dystansu uderzył nieco nad poprzeczką. Po rzucie rożnym wykonanym przez Geldarda widok bramkarzowi zasłonił Johnson, jednak nie skorzystał z tego Dunn posyłając piłkę tuż obok słupka.

Kilka minut pózniej Dixie Dean zmarnował znakomitą okazję po podaniu White'a. Nie minęło jednak 60 sekund, a Everton wyszedł na prowadzenie. Po centrze Brittona z bramkarzem w powietrzu walczył Dean, Langford wypuścił piłkę, a do siatki skierował ją Jimmy Stein. City mogli odpowiedzieć już w kolejnej akcji, jednak Sagar wybronił uderzenie Brooka.

7 minut po zmianie stron kolejny błąd popełnił Langford, a skorzystał z tego Dixie razem z piłką i bramkarzem lądując w siatce. Na 10 minut przed końcem wynik na 3-0 ustalił Dunn. Wykorzystał on dośrodkowanie z rzutu rożnego Geldarda głową kierując piłkę do bramki. The Toffees całkowicie zasłużenie wygrali swój pierwszy finał FA Cup na Wembley notując przy okazji najwyższą różnicę bramkową w rozgrywanych do tej pory finałach.

Jako kapitan Dixie odebrał puchar po wejściu zawodników na Royal Box. Rzesza kibiców Evertonu spośród ponad 90 tys. widzów zgromadzonych na Wembley jeszcze raz mogła cieszyć się, gdy Dean wzniósł zwycięskie trofeum.

The Toffees wrócili do Liverpoolu w poniedziałek 1 maja. Na wzór 1906 roku po mieście przewiózł ich zaprzęgnięty w konie biało-niebieski wóz, prowadzony zresztą przez tego samego człowieka, Jacka Pagendama. Przejeżdżając przez Lime Street, Ranelagh Street, Church Street, Lord Street, Castle Street, obok ratusza gdzie odebrali gratulacje, Dale Street, Byrom Street i Scotland Road, zawodnicy dotarli w końcu na Goodison Park, gdzie zgromadziło się niemal 50 tys. kibiców. W sumie na ulice miasta wyszło ich nawet koło miliona, wspaniałe przyjęcie zwycięzców.



«wstecz





www.EvertonPoland.com