Everton - Chelsea 6:0
Data: 29.04.1978
Stadion: Goodison Park
Widzów: 40,000
Strzelcy: Latchford 2, Dobson, Lyons, Robinson, Wright



Słabe dla The Toffees lata 70-te miały jeden z niewielu jaśniejszych punktów w postaci Boba Latchforda, jednego z najlepszych strzelców w historii Evertonu, więcej bramek strzelali tylko Dixie Dean i Graeme Sharp. Przed ostatnim meczem sezon 1977/78 w ligej tabeli wszystko było już jasne, tytuł po długim czasie powrócił do Nottingham Forest, natomiast The Toffees byli pewni 3 miejsca. Latchford miał na koncie 28 bramek, więc kibice czekali na przynajmniej 2 jego trafienia, które dałyby mu 10 tys. funtow nagrody. Co ciekawe dokładnie 50 lat wcześniej całe Goodison Park czekało na 60 trafień legendarnego Dixiego.

Everton szybko wyszedł na prowadzenie 3-0, jednak bramki strzelali Martin Dobson, Neil Robinson i Billy Wright, a kibice wciąż czekali na trafienia Boba, będąc już pewni 2 ligowych punktów. Koniec meczu był już caraz bliżej, gdy wreszcie Latchford strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Czasu było coraz mniej, gdy The Toffees podwyższyli na 5-0, jednak bramkę zdobył Mike Lyons. Znajdował się on z znakomitej sytuacji i mógł strzelać, lub posłać piłkę do tyłu w poszukiwaniu Latchforda. Zdecydował się na płaski strzał obok bramkarza, a całe Goodison jęknęło.

Jednak Lyons zrewanżował się Bobowi kilka minut później. W polu karnym nieprzepisowo powstrzymywał go jeden z obrońców, a sędzia podyktował rzut karny. Tak samo jak w 1928 roku wykonawca mógł być tylko jeden. Kibiców ogarnął szał, gdy piłka zaptrzepotała w siatce Bonettiego. Po końcowym gwizdku fani wbiegli na boisko świętując razem z Bobem.

'Czułem się tak szczęśliwy, że tak uszczęśliwiliśmy fanów. Te momenty zostaną w mojej pamięci na zawsze. Był czas na świętowanie i szampany popłynęły' - mówił Latchford.


«wstecz





www.EvertonPoland.com